HIMARS i co dalej?

Wielka gala z okazji podpisania umowy na zakup dywizjonu HIMARS. Wojska Lądowe uzyskują możliwości rażenia  przeciwnika na głębokości 300 km, mamy „polskie kły” i  zachwyty, że rośnie potencjał obronny państwa. Można jednak zadać sobie pytanie, czy na pewno potencjał państwa, czy tylko wojska?. Potencjał obronny państwa, to nie tylko zdolności Sił Zbrojnych , ale również możliwości przemysłu, a przede wszystkim przemysłu zbrojeniowego. Zakupy uzbrojenia w ramach programu „HOMAR” miał być „kołem napędowym” polskiego przemysłu obronnego, mieliśmy pozyskać nowe technologie, przemysł miał partycypować w produkcji, a kupiono „z półki” gotowy produkt. W cyklu życia sprzętu nie będziemy mogli samodzielnie z wykorzystaniem polskich zakładów realizować remontów, czy modernizować pozyskanego sprzętu. Ten sposób pozyskania sprzętu skazuje nas na zakuppocisków rakietowych, części zamiennych, pakietów remontowych u producenta. Za każdą nawet najmniejszą modernizację będziemy płacili producentowi. W Stanach Zjednoczonych zasadą jest, że sprzęt poddawany jest ciągłym procesom modernizacyjnym, zatem czy kolejne dywizjony, które mamy zamiar kupić będą takie same jak ten pierwszy, czy trzeba będzie przystąpić do ich modernizacji?  Można przyjąć, że w czasie pokoju metoda taka jest bardzo kosztowna, ale do zrealizowania. Problemem będzie zapewnienie niezbędnych zapasów wojennych/ rezerw strategicznych. Czy w czasie kryzysu, zagrożenia bezpieczeństwa państwa,nawet jeżeli zabezpieczone będą finanse na zakup niezbędnych środków walki i części zamiennych, to czy będą one dostępne? Pociski rakietowe, pakiety części zamiennych nie leżą w magazynach gotowe do sprzedaży. Podobnie będzie z przeprowadzeniem ewentualnych remontów, napraw. Trzeba zadać to pytanie: czy producent będzie dysponował „mocami remontowymi”. Takich zadań dla kontrahenta zagranicznego nie można zapisać w Programie Mobilizacji Gospodarki (notabene ustawa o Programie Mobilizacji Gospodarki mimo prowadzonych w 2018 roku prac legislacyjnych nie weszła w życie).


Wydawać się może, że decyzja o zakupie sprzętu z „półki” podyktowana została słabością polskiego przemysłu zbrojeniowego, wynika z braku kompetencji, zdolności do kooperacji w produkcji nowoczesnego sprzętu. Czy powinny zostać podjęte więc natychmiastowe działania w celu poprawy tej sytuacji i reorganizacji polskiego przemysłu obronnego? Straty finansowe PGZ, skandale korupcyjne, ciągła zmiana i upolitycznienie kierownictwa i rad nadzorczych poszczególnych przedsiębiorstw, niestety nie gwarantują, że polski żołnierz dostanie nowoczesny, wyprodukowany w polskim przemyśle sprzęt bojowy.


Sięgnijmy do historii. Po odzyskaniu niepodległości w Polsce nie było tradycji w dziedzinie przemysłu zbrojeniowego, brak było kadry inżynierskiej mogącej taki przemysł zorganizować. Podjęte konsekwentne działania organizacyjne pozwoliły w krótkim czasie zbudować szereg przedsiębiorstw produkującym sprzęt wojskowy. Poszczególnym zakładom przydzielono skonkretyzowane specjalizacje produkcyjne, zakłady współpracowały ze sobą jak i ośrodkami naukowymi. Dziś niestety nawet w ramach PGZ przedsiębiorstwa zamiast współpracować  konkurują ze sobą co nieprzekłada się na efekty. Zbudowana struktura organizacyjna oraz umiejętne sterowanie rozwojem pozwoliły wówczas na uniezależnienie Polski od importu strategicznych materiałów i podzespołów niezbędnych do produkcji zbrojeniowej, a nawet uzyskano zdolności eksportowe (dotyczyło to między innymi produkcji materiałów wybuchowych). Już w latach 1918 – 1922 funkcjonowało 140 zakładów produkujących dla przemysłu zbrojeniowego Powstało wiele nowoczesnych konstrukcji uzbrojenia  częściowo opartych na wzorach licencyjnych, a częściowo na rodzimej myśli technicznej. W ten właśnie sposób powstały konstrukcje samochodów osobowych i ciężarowych, silników wysokoprężnych do sprzętu pancernego, ciągniki artyleryjskie C4P, C7P, czołgi TKS, TK3, 7TP. Huta Stalowa Wola produkowała działo dalekonośne 155mm, czy działa polowe 75 i 105 mm. W latach 1930 – 1931 oblatano dziewięć prototypów samolotów. Polska broń strzelecka , a tym karabin przeciwpancerny UR wz. 35, pistolet maszynowy Mors wz. 38, 20mm karabin maszynowy FK-A wz. 38, pistolet VIS wz. 35 reprezentowały najwyższy poziom światowy. Podjęty wysiłek państwa zaowocował niezależnością w dziedzinie produkcji uzbrojenia oraz pozwolił na jego eksport.


Zastanowić się należy, czy nie celowym byłoby sięgnąć do sprawdzonych wzorów i odbudować polski przemysł zbrojeniowy. Pierwszym krokiem wydaje się reorganizacja systemu zarządzania, włączenie kapitału prywatnego i zdrowa kooperacja z wieloma przedsiębiorstwami prywatnymi, które posiadają duży unowocześniany przez lata potencjał konstrukcyjny i produkcyjny oraz z powodzeniem funkcjonuję na rynkach międzynarodowych. Kolejne to unowocześnienie parku maszynowego, a przede wszystkim rozbudowa pionów konstrukcyjno – badawczych. Kluczową sprawą jest skompletowanie i wieloletniezwiązanie (wysokie uposażenie, pakiety socjalne, szkoły przyzakładowe, stypendia itp.) z przedsiębiorstwem personelu konstrukcyjnego/inżynierskiego i średniego personelu technicznego. Niestety w dotychczasowych działania restrukturyzacyjnych przedsiębiorstw skupiono się chyba na rozbudowie komórek marketingu, a zapomniano o stworzeniu warunków do rozwoju produkcji (wyjątkiem wydaje się Huta Stalowa Wola, która od lat inwestuje w rozwój i jest liderem w przemyśle zbrojeniowym). Efektem wieloletnich zaniedbań są trudności w pozyskaniem umów offsetowych ponieważ wiele naszych przedsiębiorstw nie jest w stanie podołać wysokim wymogom technologicznym oferentów. Brak kompetencji produkcyjnych znacznie ogranicza, lub wręcz uniemożliwia rozwijania potencjału licencyjnego. Taki stan rzeczy powoduje, że z ogólnej puli rocznych wydatków modernizacyjnych 2/3(ok 7 mld zł) nie trafia do rodzimych spółek, ale do zagranicznych konsorcjów.


Słabość przemysłu zbrojeniowego przekłada się bezpośrednio na osłabienie zdolności obronnych państwa. Jak w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa państwa, narastającego kryzysu uzupełnimy zapasy rakiet i amunicji, do sprzętu, który kupiliśmy za granicą, jak wreszcie odtworzymy resursy, wyremontujemy sprzęt jeżeli nasz przemysł nie będzie miał kompetencji produkcyjno - remontowych. Zagraniczne konsorcja nie produkują części zamiennych, amunicji i rakiet na zapas, „na półkę”. Ponadto sprzęt jest permanentnie modernizowany i może okazać się, że do sprzętu będącego na naszym wyposażeniu nie produkuje się już wielu podzespołów. Niestety takie ograniczenia dotyczą także sprzętu i amunicji produkowanych w polskich konsorcjach. Wynika to  z ograniczeń finansowych przedsiębiorstw, które nie pozwalają na zgromadzenie na „zapas” komponentów niezbędnych do produkcji czy remontu sprzętu i środków walki, chociaż nie tylko z tych ograniczeń.


Czas zatem na sprawdzenie realności rozwiązań przyjętych w Planie Mobilizacji Gospodarki. Należałoby ocenić czy możliwości polskiego przemysłu zbrojeniowego są w stanie sprostać potrzebom Sił Zbrojnych. Zdaję sobie sprawę, że całościowy przegląd PMT jest przedsięwzięciem bardzo skomplikowanym, ale chociaż  epizod w planowanym Ćwiczeniu pk. „KRAJ” byłby początkiem skupienia uwagi decydentów nad tym ważnym problemem. Problematykę tą z powodzeniem można rozpatrywaćepizodycznie w stosunku do ćwiczących Związków Taktycznych w części przygotowawczej ćwiczeń „ANAKONDA” czy „DRAGON”.


Autor: Jerzy Michałowski, generał dywizji - były zastępca - szef sztabu Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych RP.

Ostatnio opublikowane:
  • YouTube
  • Twitter Ikona społeczna
  • Facebook Social Ikona