Policyjny 17 września 1939 r.

Agresja Związku Radzieckiego z 17 września 1939 roku rozpoczęła kolejny, niezwykle bolesny okres historii Polski. Wkroczenie na terytorium Rzeczypospolitej Armii Czerwonej, spotkało się z oporem ze strony Wojska Polskiego, Korpusu Ochrony Pogranicza a także Policji Państwowej. Dla tej ostatniej formacji data ta wyznaczyła czas rozpoczęcia terroru, którym dotknięci zostali zarówno policjanci jak i ich rodziny. Terror ten zmierzał nie tylko do fizycznej likwidacji tej grupy funkcjonariuszy państwa polskiego, ale także do wymazania z pamięci ich zasług dla odbudowania i ochrony niepodległości. 17 września 1939 r. jest datą, której konsekwencją była m.in. „zbrodnia na Policji Państwowej”.

Zdjęcie: Polski Cmentarz Wojenny w Miednoje, źródło: wikipedia.org

Decyzję o dokonaniu zbrodni na 25 700 polskich jeńcach wojennych i więźniach podjęło 5 marca 1940 r. Biuro Polityczne KC WKP(b), przy osobistym udziale Józefa Stalina. Polaków przetrzymywano w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz w więzieniach na anektowanych przez ZSRR, po agresji 17 września 1939 r, ziemiach II Rzeczypospolitej. Mordu, w kilku miejscach na terenie ZSRR, dokonano NKWD w kwietniu i maju 1940 r. Wśród miejsc kaźni i ukrycia zwłok ofiar był Katyń. Ofiarą zbrodni wojennej o wszelkich cechach ludobójstwa padło nie mniej niż 21 857 oficerów Wojska Polskiego, funkcjonariuszy Policji Państwowej oraz innych ważnych dla dalszego istnienia państwa i narodu obywateli Polski 1

Już na początku lat pięćdziesiątych XX wieku światowa opinia publiczna uzyskała dostęp do informacji o zbrodniach, jakich po wkroczeniu na ziemie II Rzeczypospolitej dokonali sowieccy najeźdźcy. Jedną z polskich grup zawodowych, która stała się celem do eliminacji byli policjanci i ich rodziny. Nienawiść jaką bolszewicy obdarzali tę grupę polskich urzędników państwowych była głęboka, a jej źródła sięgała wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. W wielkim skrócie przyczyny tej nienawiści można sprowadzić do zagadnień związanych z udziałem policjantów w walkach i działaniach przyfrontowych przeciw Armii Czerwonej w 1920 r., okresem lat 1920-1924, gdy Policja Państwowa (PP) stała na straży granicy wschodniej, całym okresem międzywojennym - kiedy jednym z jej zadań była walka z ruchem komunistycznym. Dodać należy, że w jej szeregach po zakończeniu zwycięskiej wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. znalazło się wielu zdemobilizowanych żołnierzy Wojska Polskiego. Powyższe fakty miały wpływ na losy policjantów i ich rodzin zarówno w trakcie walk i działań wojennych września 1939 r., bezpośrednio po zajęciu terenów II RP przez ZSRR, podczas okupacji tych ziem, a także po zakończeniu II Wojny Światowej. 17 września 1939 r. rozpoczynał czas zbrodni na formacji, która stała się w swojej liczbie najliczniejszą z ofiar zbrodni katyńskiej.

Policja Państwowa w pierwszych dniach września 1939 r.

Wrzesień 1939 r. na wschodnich rubieżach II Rzeczypospolitej nie był czasem spokojnym. Aby jednak dać obraz kresowej rzeczywistości we wrześniu 1939 r. należy przybliżyć stan jaki został wywołany działaniami wojennymi w obliczu napaści niemieckiej. Powszechna mobilizacja ogłoszona na terenie całego kraju 29 sierpnia 1939 r. objęła również PP. Gen. Józef Kordian-Zamorski Komendant Główny PP zainicjował przygotowania wojenne cofnięciem wszystkich urlopów i odmówił zniesienia rozkazu mobilizacyjnego dla podległych mu funkcjonariuszy, pomimo odwołania jeszcze tego samego dnia powszechnej mobilizacji. Rozpoczęcie działań wojennych 1 września 1939 r. zastało większość policjantów na swoich posterunkach. Część z nich włączyła się do walk obronnych, część na mocy Rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych z 1 września 1939 r. o pomocniczej służbie bezpieczeństwa 2 i decyzji premiera Felicjana Sławoja-Składkowskiego z 3 września 1939 r. została z okręgów zachodnich i południowych skierowana na wschód w rejon Chełma Lubelskiego, Kowla i Tarnopola. W rejon Tarnopola ewakuowała się również Policja Województwa Śląskiego (PWŚl). Garnizon warszawski z wyjątkiem kompanii motorowej z Golędzinowa oraz Rezerwy PP pozostał w stolicy. W ten sposób na Kresach Wschodnich znalazła się znacząca część funkcjonariuszy policyjnego korpusu.

Wspomnienia policjantów z tej wrześniowej drogi na wschód, ukazują nam dramatyczne wybory i troskę o swoich bliskich, często bowiem w ślad za nimi podążały całe rodziny. Ten policyjny exodus funkcjonariuszy zazwyczaj rozpoczynał tragedie całych pokoleń, a wrześniowe pożegnania okazywały się tymi ostatnimi. Ogrom cierpień oddają wspomnienia uczestników tamtych wydarzeń.


Tak relacjonuje te wrześniowe dni Zofia Romanowska wdowa po aspirancie PP z Radomia – starszym posterunkowym Antonim Romanowskim: Pewnej nocy mąż do mnie przyszedł w nocy do mnie i mówi, że rodziny policyjne mają razem, autokarem wyjechać z miasta (..), ja myślałam że z mężem, ale nie. Wsiadłam do autokaru (z 3-letnim synkiem). Policja do samego ostatniego dnia, bo jeszcze Niemców nie było, jeszcze nie weszli, do ostatniego dnia jak już Niemcy wchodzili, to wszystka policja, łącznie z oficerami i póltuzowi i wywiadowcami na rowerach opuścili Radom. I wszyscy jechali na wschód, na wschód. Nocowaliśmy w Lublinie i Zamościu, i tu i tu i na wschód, może do Rumunii się dostaniemy. Dojechaliśmy do Łucka, a w Łucku powiedzieli bolszewicy już wchodzą. Dalej nie pojedziecie, wracajcie do domu. Samochód nam zabrali, samochodu nie było. Każdy na swoją rękę. Ale mąż mnie znalazł. Oni dojechali też do Łucka, wszyscy nasi policjanci i tam im powiedzieli wracajcie do domu, bo bolszewicy tu zaraz wejdą. No i mąż do mnie, i przenocowaliśmy jedną noc razem, i mówi jak tu wracać do domu? Mąż miał rower. I na ten rower małego wsadziliśmy i tak maszerowaliśmy szosą. I tam na drodze spotkałam pierwszy raz bolszewickie wojsko jak wkraczali. Wprowadzili wszystkich na dworzec, bo one biegły za tymi mężczyznami i pociąg przyjechał i zabrał wszystkich i koniec. Na tym się urwało.

Nic nie wiedziałam, aż dopiero dowiedziałam się z tego listu, że mąż, że mój mąż jest w Ostaszkowie. (…) Ja się wiecznie łudziłam. Wszyscy mówili, że nie żyje, że nikt nie wraca, że to, ale, ale ja nic. Ja wcale myślałam, że wróci, bo widocznie logika serca jest silniejsza od logiki rozumu. Zawsze czekałam. Czekałam jak Penelopa … 3

Dla późniejszych losów policjantów ogromne znaczenia miał ich status prawny związany ze stanem wojny. Na terenie całego kraju policjanci uczestniczyli w lokalnych działaniach militarnych przeciw najeźdźcom, a warunkiem mającym zagwarantować ich humanitarne traktowanie było przeprowadzenie militaryzacji PP. Akt prawny włączający policję w skład sił zbrojnych z zadaniami żandarmerii wojskowej został podpisany przez ministrów spraw wewnętrznych i spraw wojskowych oraz generalnego komisarza cywilnego 10 września 1939 r. Tego dnia Naczelny Wódz marszałek Rydz-Śmigły nakazał utworzenie przez funkcjonariuszy PP na linii Bugu kordonu mającego na celu zatrzymanie fali uchodźców, dezerterów i zapewnienie porządku na Kresach Wschodnich. Rozkaz ten z uwagi na powszechny chaos wojenny i braki w łączności pomiędzy Komendą Główną PP a jednostkami policji nie został wypełniony. Za to sytuacja na wschodzie kraju była coraz bardziej niespokojna, a był to dopiero wstęp do wydarzeń, które wybuchły ze wzmożoną siłą wraz z agresją sowiecką na Polskę.

Kresy Wschodnie II RP po napaści ZSRR na Polskę.

Niepokoje na Kresach Wschodnich II RP rozpoczęły się zaraz po rozpoczęciu działań wojennych 1 września 1939 r. Konflikty społeczne i polityczne tego regionu doprowadziły w obliczu wojny do licznych wystąpień antypolskich jeszcze przed rozpoczęciem agresji sowieckiej. Liczne zbrodnie białoruskie, ukraińskie i sowieckie popełnione w tym okresie na policjantach dokumentuje m.in. Ryszard Szawłowski w tytule „Wojna polsko-sowiecka 1939”. Szczególnie krwawe akty przemocy i braku poszanowania dla międzynarodowego prawa humanitarnego miały miejsce na południowo-wschodnich rubieżach kraju. Przykładów atakowania policjantów przez lokalne bojówki czasami wspierane przez sowieckie jednostki jest bardzo wiele. Koło wsi Jeziorko, w lesie na wschód od Kamienia Koszyrskiego, powiat Kobryń, rozstrzelana została cała kompania zmilitaryzowanej Policji Państwowej, z jej dowódcą, kapitanem Franciszkiem Otłowskim, Mordu tego dokonano 24 IX 1939. (…) Zorganizowana w marszu od granicy kompania pod dowództwem kapitana Franciszka Otłowskiego została napadnięta przez dywersantów ukraińskich wspomaganych przez czołówki sowieckie. Banda ta zaatakowała kompanię i po krótkiej walce została ona otoczona. Żyjący policjanci zostali rozbrojeni, a następnie bestialsko wymordowani. 4 Do podobnych tragedii dochodziło wszędzie tam gdzie policjanci stawili opór, ale także w miejscach, gdzie pozostali na swoich posterunkach. Jednym z miejsc policyjnego zaangażowania w walkę było Grodno.

Bronili się tam nieliczni już żołnierze, ochotnicy, młodzież i część policji, którą przyprowadził nadkomisarz Borucki ze Słonima. Ci ostatni zabarykadowani w koszarach, zostali zmasakrowani przez Sowietów. Teściowa naszego korespondenta, policjanta z Grodna, Józefa Hermana, nie wiedząc co się z nim stało, chodziła później do tych koszar i przewracała ciała policjantów, sprawdzając, czy nie ma tam jego zwłok. Sam Borucki był latem 1940 roku w Kozielsku, skąd pewnego dnia wywieziono go bez śladu. 5

Razi to generalne potępienie Policji Państwowej, która właśnie w Grodnie na ogół dobrze i dzielnie pełniła swą służbę, a nawet, słabiutko uzbrojona, walczyła z Sowietami. Przeździecki w swoim raporcie wspomina, że w trudnej sytuacji, jaka wytworzyła się 21 IX rano, rzucił do walki na jednym z odcinków „jakąś część kompanii policji”. Podobnie policja walczyła krytycznego dnia 12 IX we Lwowie przeciw Niemcom, zaś 17 IX i 20 IX przeciw Sowietom w Dziśnie i Kowlu. 6

Upokorzenia i mordy policjantów na Kresach Wschodnich miały miejsce zarówno ze strony lokalnych grup dywersyjnych jak i z rąk żołnierzy Armii Czerwonej, jak miało to miejsce w Kurowicach pod Lwowem, gdzie czołgiści sowieccy rozstrzelali 7 policjantów. 7

Wkroczenie Armii Czerwonej na tereny II RP było złamaniem układu o nieagresji z 1932 r. a jednocześnie stanowiło wypełnienie tajnego protokołu z układu niemiecko-radzieckiego z 23 sierpnia 1939 r. określanego jako pakt Ribbentrop-Mołotow. Bardzo trudno jest oszacować liczbę ofiar policjantów, którzy stracili życie w wyniku walk bezpośrednio prowadzonych z Armią Czerwoną. Natomiast z dostępnych opracowań naukowych wynika, że do sowieckiej niewoli dostało się około 12 tysięcy policjantów zarówno PP, jak i PWŚl. Zdecydowana większość z nich nigdy nie powróciła do swoich rodzin. Wydarzenia z września 1939 r. były często dla policjantów i ich rodzin dopiero wstępem do dramatów, które dla wielu ich potomków trwają do dziś.

Sytuacja policjantów i ich rodzin po 17 września 1939 r.

Agresja sowiecka z 17 września miała wobec Korpusu PP swój wymiar wojenny, okupacyjny i skutki sięgające daleko po zakończenie II Wojny Światowej. Wraz z rozpoczęciem na terenach polskich działań NKWD policjanci i ich rodziny stali się celem systemowych działań. Dlaczego? Dość obrazowo opisuje to stwierdzenie zawarte w notatce KC WKP (b) z 5 marca 1940 r. dla towarzysza Stalina: Wszyscy oni są zawziętymi wrogami władzy sowieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju sowieckiego. Jeńcy wojenni, oficerowie i policjanci przebywając w obozach próbują kontynuować działalność k-r [kontrrewolucyjną] i prowadzą antyradziecką agitację. Dla wszystkich niemal polskich policjantów przetrzymywanych w tym czasie w obozach specjalnych NKWD oznaczało to wyrok śmierci oraz skazanie - na jak się okazało - kilkadziesiąt lat wymazania z pamięci polskiego społeczeństwa.

Na podstawie decyzji kierownictwa KC WKP na przełomie kwietnia i maja 1940 r. jeńcy obozów specjalnych NKWD m. in. z Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa zostali zamordowani.

Dla wielu rodzin polskich policjantów symbolem zbrodni katyńskiej jest Polski Cmentarz Wojenny w Miednoje (w Rosji), na którym spoczywa przeszło 6314 8 zamordowanych przez NKWD funkcjonariuszy różnych służb mundurowych II RP, z czego ogromną część stanowią policjanci. W Polsce jednym z miejsc, w którym współcześni oddają hołd policjantom II Rzeczypospolitej i ich rodzinom jest Muzeum Katyńskie w Warszawie. Oddział Martyrologiczny Muzeum Wojska Polskiego.

Tragedia zbrodni katyńskiej dla policjantów i ich rodzin nie zakończyła się bowiem wraz z aresztowaniami lub mordem funkcjonariuszy. Oni wszyscy (rodziny) zostali przymusowo zesłani w głąb ZSRR w lutym 1940 r. Zaszeregowano ich do „kategorii specpieriesielency – osadniki i leżniki” i skierowano na Syberię. 9 Szczególnie dotkliwe represje ze strony NKWD dotknęły policjantów i ich rodziny w latach 1939-1940 na terenach zajętych przez ZSRR we wrześniu 1939 r. Skala represji wobec policjantów jest duża, a badania nad tą tematyką przynoszą coraz nowe fakty. Klucze do tych informacji ciągle znajdują się w archiwach Rosji, Białorusi, Ukrainy. Dalszy bieg losów policjantów i ich rodzin, już po zakończeniu II Wojny Światowej opierał się o politykę kłamstwa i zaprzeczeń, które oficjalna propaganda najpierw radziecka, a później także PRL-u głosiły aż do upadku tych systemów. Tak więc ofiarami byli nie tylko policjanci i ich rodziny, ale także sama pamięć o nich.

Przyczyn tego szczególnego traktowania policyjnych rodzin było wiele. Kilka z nich zostało już wcześniej wymienionych. Na pewno policjanci jako grupa społeczna stanowili zagrożenie dla prowadzonej indoktrynacji idei komunistycznej w polskim społeczeństwie. Nie zapomniano im wojny polsko-bolszewickiej, służby dla państwa polskiego w tym ochrony granic i zwalczania ruchu komunistycznego. Sowiecki okupant słusznie ocenił, że policjanci będą tą grupą społeczną, z którą trudno będzie wprowadzić nowe porządki na zajętych terytoriach. Rozpoczął więc eksterminację, której przypisuje się cechy ludobójstwa (za amerykańską komisją Maddena). Bez sądu, bez obrony, bez litości zamordowano tysiące policjantów i na wiele lat głęboko zakopano pamięć o nich. Kolejna rocznica zapoczątkowania tych tragicznych wydarzeń jest okazją do przypomnienia tej ogromnej policyjnej ofiary na rzecz niepodległej Polski.



podinsp. w stanie spoczynku Zbigniew Bartosiak Warszawskie Stowarzyszenie Rodzina Policyjna 1939 r.




_____________________________________


1 W. Górnaś, R. Niedzielko, A. Zawadzka (red.), Mord w lesie Katyńskim. Przesłuchania przed amerykańską komisją Maddena w latach 1951-1952, IPN Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, Warszawa 2017, k. 11. 2 DzURP z 1939 r. nr 88, poz. 560. 3 Wspomnienie Zofii Romanowskiej zarejestrowane na materiale wideo stanowiącym element Pakietu edukacyjnego Ostaszków, Twer, Miednoje, wydanie zrealizowane przez Gabinet Komendanta Głównego Policji Impresariat programu KGP „Profilaktyka a Ty” przy współpracy z Warszawskim Stowarzyszeniem Rodzina Policyjna 1939 r. 4 R. Szawłowski, Wojna polsko-sowiecka 1939, Wydawnictwo Neron 1995, T.1, k. 372. 5 Tamże, k. 126. 6 Tamże, k. 155. 7 Więcej w Policja 997, Śladem kresowych mogił, Nr 119/02.2015. 8 Indeks Represjonowanych – Miednoje. Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego, t.1, Miednoje. Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego, t. 2, Warszawa 2006. 9 E. Kowalska, Jeńcy obozu specjalnego NKWD w Ostaszkowie. Losy ich rodzin w świetle ich korespondencji oraz dokumentów radzieckich, Zesłaniec, nr 63 (rok 2005).

Ostatnio opublikowane:
  • YouTube
  • Twitter Ikona społeczna
  • Facebook Social Ikona