Izrael: powyborczy komentarz prof. Dana Korna z Uniwersytetu w Tel Awiwie

09.03.2020

 

Dan Korn jest politologiem i byłym parlamentarzystą zasiadającym w 16. Knesecie z ramienia Partii Pracy. Komentarz opracowała Weronika Ślusarczyk.

Wybory z 2 marca br., trzecie w ciągu zaledwie roku, otworzyły kolejny rozdział politycznego impasu w polityce izraelskiej. Benjamin Netanjahu sam ogłosił swoje życiowe polityczne zwycięstwo – wynik Likudu przekłada się na 37 miejsc w 120-osobowym Knesecie, a jego największy rywal, partia Kahol Lavan Benn’ego Gantza, zdobył ich 33. Oczywiście, przebieg kampanii wyborczej w mediach po obu stronach był bardzo błyskotliwy, ale zarazem pełen chaosu, wzajemnych oskarżeń czy nawet oszczerstw i wywoływania poczucia strachu, szczególnie ze strony Likudu wobec izraelskich Arabów. Już 17 marca ruszy przeciw Bibiemu proces korupcyjny [grozi mu 10 lat więzienia za korupcję oraz do 3 lat za defraudację środków publicznych i nadużycie zaufania – przyp. W. Ś.]. Póki co zarzuty nie uniemożliwiają mu pełnienia funkcji premiera, ale opozycja usilnie chce to zmienić za pomocą przepisów prawnych. Jednak, jak pokazały już wstępne wyniki, oskarżenia te nie są głównym problemem w oczach jego wyborców. Izraelskie społeczeństwo jest podzielone i zdaje się, że będzie jeszcze bardziej. To, co mnie zaskoczyło, to fakt, że pomimo napiętej sytuacji w ostatnim czasie, Netanjahu otrzymał spore poparcie od mieszkańców miast południowego Izraela, które regularnie ponoszą straty infrastrukturalne i są nękane przez ataki rakietowe Hamasu ze Strefy Gazy, takich jak Aszkelon, Aszdod, Beer Szewa. 


Pomimo udanej kampanii, blok centroprawicowy otrzymał 58 mandatów, podczas gdy do osiągnięcia większości parlamentarnej potrzebnych jest 61. Centrolewicowy blok ma ich 55. Jak zwykle w takiej sytuacji, ostateczny głos należeć będzie do mniejszych partii – przede wszystkim mam tutaj na myśli skonfliktowane z Likudem ugrupowanie Israel Betejnu Awigdora Libermana, który swoich 7 mandatów dołożyć może do centrolewicy, usuwając w ten sposób Netanjahu z urzędu premiera. Jednak utworzenie alternatywnego rządu koalicyjnego wobec gabinetu Netanjahu jest dość skomplikowaną i ryzykowną grą polityczną. Powodem jest inny kluczowy partner w potencjalnej koalicji zawiązanej przez Kahol Lavan, czyli Zjednoczona Lista Arabska ze swoimi 15 mandatami. Posłowie arabscy staną się częścią parlamentu, ale nie władzy wykonawczej. W praktyce oznacza to, że nie będą mogli otrzymać stanowisk ministerialnych, co ogranicza ich możliwości w porównaniu do posłów żydowskich i zostanie uznane za przejaw ich dyskryminacji. Biorąc pod uwagę krajobraz polityczny i zbliżający się proces sądowy, szanse na polityczne zablokowanie Netanjahu są całkiem spore. Jednocześnie możliwości stworzenia alternatywnego i zarazem stabilnego rządu nie są zbyt wielkie. Wybory numer 4 są kwestią czasu.

 

Foto: Dan Korn

 

Tags:

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnio opublikowane:

07.06.2020

31.05.2020

22.05.2020

Please reload

  • YouTube
  • Twitter Ikona społeczna
  • Facebook Social Ikona