Luksusowe marki a Chiny - czy Państwo Środka zdominuje rynek dóbr luksusowych?

Chiny dążą do zdominowania światowej gospodarki. Z roku na rok chińska gospodarka odnotowuje zyski, a ubożenie społeczeństwa zdaje się maleć. Wraz ze wzrostem zamożności, wzrasta liczba biznesmenów, menadżerów wyższego stopnia oraz inwestorów, którzy gotowi są ulokować swój kapitał w biedniejszych krajach w celu pomnażania zysków. Obywatele chińscy coraz częściej zwracają się ku luksusowym produktom oraz usługom. Największe koncerny dóbr luksusowych, w tym LVMH, z roku na rok zwiększają liczbę swoich butików na obszarze Chińskiej Republiki Ludowej.

Foto: Pixabay.com

Turystyka zakupowa

Jeszcze do niedawna największą oznaką luksusu wśród chińskich kobiet było wybranie się na zakupy do najbardziej prestiżowych światowych stolic mody. Fanki desingerskich produktów oblegały sklepy w Londynie, Paryżu, Mediolanie oraz w Nowym Jorku. Modną destynacją stał się także Hong-Kong, nie należący pod względem geograficznym do Chin kontynentalnych, jednak przez wielu obywateli Chińskiej Republiki Ludowej traktowany jako część jednego organizmu państwowego.

Sytuacja na rynku uległa zmianie po obniżeniu wartości yuana na międzynarodowym rynku. Nie bez echa przeszły także ostatnie demonstracje na terenie Hong-Kongu. Liczba strajkujących skutecznie odstrasza zamieszkujących kontynent Chińczyków, którzy nie chcą być kojarzeni z demonstracjami, więc ograniczyli przebywanie w Hong-Kongu do minimum. Nie ma mowy o rekreacyjnym weekendzie połączonym z zakupami w najlepszych butikach. Kryzysowe sytuacje spowodowały także nieznaczną zmianę mentalności. Coraz większa liczba Chińczyków dokonuje zakupów na terenie własnego państwa.

Największe luksusowe koncerny szybko odpowiedziały na sytuację, która zaistniała w gospodarce międzynarodowej. Marketingowcy nie mogli sobie pozwolić na zahamowanie sprzedaży i utracenie miliardowych zysków, które uzyskiwali dzięki azjatyckim klientom. Szybko opracowano więc strategię pomnażania zysków na Dalekim Wschodzie i zaczęto ją wdrażać w życie. Ciekawym przypadkiem szeroko komentowanym w mediach stała się strategia luksusowej marki jubilerskiej Tiffany&Co. Osoby odpowiedzialne za lokowanie produktów w butikach zadecydowały o przeniesieniu najcenniejszych dóbr z butików z Nowego Jorku do Chin. Mowa tu, przede wszystkim, o kolczykach wartych 1 mln dolarów oraz reszcie akcesoriów w podobnych cenach. To wyraźnie pokazuje, że marketingowcy widzą chińskich obywateli jako konsumentów zainteresowanych najbardziej luksusowymi przedmiotami i usługami, którzy są w stanie przeznaczyć najwięcej środków finansowych na zakup.

Eksperci wśród potencjalnych klientów widzą Chińczyków, a nie Europejczyków. Decyzje o ulokowaniu butików i wyposażenie ich najlepszymi produktami było podparte wieloletnimi badaniami rynkowymi, które ukazują Chińską Republikę Ludową jako kraj dynamicznie rozwijający się oraz swobodnie korzystający z najnowszych nowinek pojawiających się na zachodnich rynkach. Mowa tu nie tylko o ubraniach i akcesoriach, ale także o usługach i przemyśle motoryzacyjnym.

Badania rynkowe jako dowód zmieniającej się narracji

Raport firmy analitycznej Bain&Company udowadnia, że Chińczycy dokonują zakupu ponad 30% wszystkich dóbr luksusowych dostępnych na rynku. Co więcej, w najbliższych latach kwoty przeznaczane na produkty i usługi luksusowe będą się sukcesywnie zwiększać. Przedstawiony poniżej wykres dokumentuje oczekiwania ekonomistów odnośnie światowego rynku dóbr luksusowych. Niewątpliwie udział chińskich konsumentów na rynku będzie się zwiększał z roku na rok, aż w 2025 roku osiągnie 40% całościowego udziału. Badanie wyraźnie pokazuje, że pomimo spowolnenia gospodarczego, chiński kapitał będzie odgrywał coraz większą rolę wśród pozostałych. Liczne zahamowania i zmieniająca się sytuacja międzynarodowa nie będą w stanie powstrzymać rozwoju gospodarki Państwa Środka.

Procentowy udział chińskiego kapitału w przychodzie marek luksusowych na całym świecie:

Opracowanie własne na podstawie: McKinsey China Luxury Report 2019, WalktheChat Analysis (dostęp : 19.11.2019).

Recesja, demonstracje w Hong-Kongu - czy dojdzie do spowolnienia rynku?

Sytuacja na rynku dóbr luksusowych może ulec zmianom. Analitycy giełdowi nie są zgodni odnośnie kierunku rozwoju gospodarki Państwa Środka. Niektórzy przewidują całkowitą recesję na rynku chińskim wywołaną demonstracjami w Hong-Kongu, które trwają już kilka miesięcy. Sytuacja na wyspie permanentnie się pogarsza i dochodzi do zaostrzenia protestów. Chiny, jak dotychczas, nie zdecydowały się na jawną interwencję. Wkroczenie wojsk na wyspę niewątpliwie pociągnęłoby za sobą liczne sankcje, obostrzenia i zmianę narracji w środowiskach międzynarodowych.

Niepokój na chińskim rynku zasiał przede wszystkim raport firmy Apple. Gigant technologiczny opublikował raport rynkowy, który udowadnia, iż doszło do obniżenia sprzedaży smartfonów klasy premium w ostatnich trzech miesiącach 2018 roku. Co ważne, obniżenie było dużo większe, niż przewidywali ekonomiści. Sprawozdanie bezpośrednio przyczyniło się do obniżenia akcji Louis Viutton i Fendi o 3 punkty procentowe, Burberry o 5,8%, a koncernu Kering (który skupia m.in. markę Gucii) o 3%. Spadek dotyczy nie tylko przemysłu odzieżowego, bowiem szwajcarska grupa Swatch straciła także 3% wartości swoich akcji. Niektórzy specjaliści zakładają jednak, że pomimo jawnych niepokojów, gospodarka chińska jest na tyle silna oraz posiada wystarczająco ugruntowaną pozycję, że jej rozwój nie ulegnie zmianom nawet w przypadku nasilenia możliwych sankcji i ograniczeń przez międzynarodowe podmioty.

Ostatnio opublikowane:
  • YouTube
  • Twitter Ikona społeczna
  • Facebook Social Ikona