Miraże bliskowschodniej dyplomacji. Co wynika ze szczytów w Warszawie i Soczi?

Dwa spotkania w niewielkim odstępie czasu – szczyt bliskowschodni i konferencja w Soczi. Polska zaangażowana przez USA jako organizator warszawskiego szczytu. W niektórych środowiskach wydarzenie postrzegane jako ogromna szansa, w innych zaś jako bezrefleksyjne podleganie USA i wypełnianie „rozkazów” silniejszego sprzymierzeńca. Czym różniły się oba spotkania? Jak wypadła polska dyplomacja?


Źródło: https://www.flickr.com/photos/statephotos/46370828504

Zlecenie od Trumpa

Zadziwiający fakt powierzenia Polsce organizacji szczytu spotkał się z krytyką wielu ekonomistów i specjalistów od stosunków międzynarodowych. Jak dotychczas, Polska nie utrzymywała bliskich relacji politycznych z Iranem. Dlaczego więc zdecydowała się na interwencję w sprawy regionu, z którym nie jest związana bezpośrednio? Wiele źródeł wskazuje na chęć przypodobania się prezydentowi Stanów Zjednoczonych - Donaldowi Trumpowi. Decyzja o organizacji konferencji zapadła w Waszyngtonie, a nie w Warszawie, co wskazuje na niewystarczające działania polskiej dyplomacji, która została postawiona przed faktem dokonanym - bez możliwości postawienia własnych warunków.


Jared Kushner, doradca Trumpa, obiecał przywieźć do Warszawy realne oraz możliwe do realizacji propozycje rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego. W Polsce nie było żadnego przedstawiciela Palestyny, a więc proponowanie pokojowych rozwiązań okazało się mało racjonalne.

Dyskusje w Warszawie nie doprowadziły do żadnych znaczących konkluzji. Trudno było dyskutować o Iranie bez przedstawicieli Iranu. Znamienne okazało się też przemówienie Mike’a Pence'a, który bezpardonowo nakreślił pozycję Iranu na Bliskim Wschodzie, obwiniając Teheran m.in. o wspieranie islamistycznego terroryzmu, rozwój programu nuklearnego, brak respektowania praw mniejszości religijnych tudzież prześladowanie homoseksualistów. Na konferencji warszawskiej obecni byli przedstawiciele Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, czyli państw co do których również podnosi się zarzuty braku poszanowania praw człowieka i swobód obywatelskich. Ponadto mówienie o terroryzmie w obecności przedstawicieli Arabii Saudyjskiej, będącej matecznikiem fundamentalistycznej ideologii wahabizmu, budzi niemałe wątpliwości.

Ważną, także nierozwiązaną kwestią, jest sprawa wojny w Syrii. Pomimo zapewnień Pence'a odnośnie wycofania amerykańskich wojsk w tego kraju, wciąż nieuregulowaną kwestią pozostają stosunki między Turcją a Syryjskimi Siłami Demokratycznymi, a zwłaszcza jednostkami kurdyjskimi.


Źródło: https://commons.m.wikimedia.org/wiki/File:Vladimir_Putin,_Hassan_Rouhani,_Recep_Tayyip_Erdoğan_02.jpg


Soczi kontratakiem Rosji

Po odmówieniu uczestnictwa w warszawskim szczycie, Władimir Putin postanowił zaprosić prezydentów Turcji (Recepa Tayyipa Erdogana) oraz Iranu (Hassana Rouhaniego) do Soczi - w celu omówienia spraw bliskowschodnich. Erdogan, przybywając do znanego rosyjskiego kurortu, chciał zyskać aprobatę Putina. Stworzenie strefy bezpieczeństwa w północnej Syrii jest priorytetem dla rządu tureckiego z uwagi na chęć okupowania terenów kurdyjskich. Strona rosyjska dyplomatycznie wybrnęła z trudnej kwestii, powołując się na rząd w Damaszku, który odmawia utworzenia jakiejkolwiek tureckiej „strefy bezpieczeństwa”. Interpretując wypowiedzi prezydenta Rosji oraz Syrii, można spodziewać się wspólnej ofensywy przeciwko dżihadystom w Idlibie. Tym posunięciem Federacja Rosyjska pragnie zaskoczyć świat, jednocześnie uodparniając się na ostrą odpowiedź ze strony amerykańskiej administracji, która - potępiając Putina - może zostać oskarżona o wspieranie Al-Kaidy.


Dobra organizacja to za mało

Szczyt bliskowschodni ukazał słabe strony polskiej polityki zagranicznej, o czym świadczy fakt, że nie zaakcentowano polskich warunków przy organizowaniu tak ważnego wydarzenia w Warszawie. Należy jednak zaznaczyć, że pod względem organizacyjnym poradziliśmy sobie bardzo dobrze, zapewniając zaplecze logistycznej i niezbędne materiały, jak również sprawnie konstruując panele dyskusyjne. To jednak trochę za mało. Polska miała odgrywać rolę ważnego gracza politycznego, organizującego polityczne spotkania na światowym poziomie, gdzie pokojowo rozwiązywane są bieżące spory. Szczyt bliskowschodni zamiast postawić nasz kraj w dobrym świetle, spowodował tymczasem ochłodzenie stosunków z Iranem oraz Rosją, czego przejawem był rosyjski „antyszczyt”. Nie pociesza przy tym fakt, iż w stosunkach polsko-amerykańskich utrzymano jedynie status quo. Jedynym zawartym z USA porozumieniem okazała się umowa na zakup systemu baterii batalistycznych – różnie oceniana przez ekspertów. Z kolei w relacji z Izraelem padły ostre, niepotrzebne słowa, a obwinienie Iranu o kryzys na Bliskim Wschodzie nie wróży dobrze perspektywie rozwiązania konfliktów w regionie.

Ostatnio opublikowane:
  • YouTube
  • Twitter Ikona społeczna
  • Facebook Social Ikona