Eskalacja konfliktu o Kaszmir– kolejna odsłona indyjsko-pakistańskiej rywalizacji

Zamach w indyjskim Kaszmirze

14 lutego 2019 roku doszło do poważnego w skutkach zamachu w administrowanej przez Indie części Kaszmiru. Jego celem był liczący 78 pojazdów konwój stacjonujących tam indyjskich oddziałów paramilitarnych (Central Reserve Police Force), który przemieszczał się autostradą Śrinagar-Dźammu w dystrykcie Pulwama, kilkadziesiąt kilometrów od Śrinagaru, letniej stolicy stanu Dźammu i Kaszmir.


Siedziba CRPF w Śrinagarze, fot. Agnieszka Kuszewska


W wyniku zamachu śmierć poniosło 40 mundurowych i terrorysta-samobójca. Był to najtragiczniejszy w skutkach atak na siły bezpieczeństwa stacjonujące w indyjskiej części Kaszmiru od 1989 roku, a więc od momentu, kiedy rozpoczęło się trwające do dziś antyindyjskie powstanie w Dolinie Kaszmiru. Zamachowcem był 22-letni bojownik, który przyłączył się do organizacji terrorystycznej Dźaisz-e-Mohammad rok wcześniej.


Indyjskie siły paramilitarne w centrum Śrinagaru, fot. Agnieszka Kuszewska


Indyjski Kaszmir (przede wszystkim Dolina Kaszmirska, część administrowanego obecnie przez Indie byłego księstwa Dźammu i Kaszmir, zamieszkana głównie przez sunnickich muzułmanów) jest celem pakistańskiego rewizjonizmu terytorialnego, którego źródeł można szukać już w momencie podziału subkontynentu indyjskiego w 1947 roku. Pakistan uznaje, że Kaszmir zamieszkiwany przez muzułmańską większość powinien należeć do Pakistanu, litera „K” w nazwie państwa reprezentuje właśnie Kaszmir. Pakistańskie służby uczestniczyły aktywnie w tworzeniu i eskalowaniu kaszmirskiego antyindyjskiego dźihadyzmu, m.in. szkoląc i zbrojąc bojowników w administrowanym przez siebie tak zwanym Azad Dźammu i Kaszmirze (czyli wolnym, tak Pakistan określa część administrowanego przez siebie fragmentu byłego księstwa Dźammu i Kaszmir).


Terroryści


Dźaisz-e-Mohammad (Jaish-e-Mohammad, JeM) to wywodząca się z Pakistanu organizacja skrajnych sunnickich fundamentalistów, dążąca do oderwania Kaszmiru od Indii i przyłączenia go do Pakistanu. Jest to jedna z najniebezpieczniejszych grup terrorystycznych funkcjonujących w Azji Południowej, odpowiedzialna za szereg zamachów, na przykład na indyjski parlament w grudniu 2001 roku (wydarzenie to niektórzy komentatorzy okrzyknęli mianem „indyjskiego 11 września”). Wtedy też skutkowało to gwałtowną eskalacją stosunków między Indiami i Pakistanem, w wyniku której rozmieszczono wojska wzdłuż indyjsko-pakistańskiej granicy. Do otwartego konfliktu zbrojnego jednak nie doszło.


Przywódca JeM, 50-letni Masood Azhar, mieszka w Pakistanie. Warto cofnąć się na chwilę do grudnia 1999 roku, kiedy islamscy radykałowie porwali indyjski samolot z 178 pasażerami na pokładzie, żądając uwolnienia swoich towarzyszy z indyjskich więzień. Azhar był jednym z trzech więźniów wymienionych wówczas przez Indie na zakładników. Indie od dawna domagają się wpisania go przez Radę Bezpieczeństwa ONZ na listę terrorystów, ale na jej forum decyzję wetują Chiny, pozostające w „wyższym niż Himalaje” sojuszu z Pakistanem.


Działalność JeM nasiliła się po tym jak Indie w 2013 roku wykonały wyrok kary śmierci na Afzalu Guru, skazanym za udział w zamachu na parlament w Nowym Delhi z 2001 roku. Terroryści zaatakowali w styczniu 2016 roku bazę lotniczą w indyjskim Pathankot oraz konsulat Indii w afgańskim Mazar-i-Szarif. W lipcu 2016 roku Burhan Wani, popularny wśród części separatystów i młodych mieszkańców Doliny przywódca kaszmirskich bojowników, został zabity przez indyjskie oddziały. W samej Dolinie Kaszmirskiej doszło do sytuacji przypominającej stan wojenny, a masowe starcia Kaszmirczyków z siłami bezpieczeństwa stały się codziennością. Dwa miesiące później bojownicy z JeM przeprowadzili atak na bazę wojskową w Uri, w odwecie za co indyjskie siły lotnicze dokonały „chirurgicznych uderzeń” na obozy szkoleniowe terrorystów (Pakistan zaprzeczał jakoby faktycznie do nalotów doszło). Jednak to rok 2018 był najtragiczniejszy od ponad dekady, jeśli chodzi o zabitych w indyjskim Kaszmirze cywili – aż 160 osób. Dokładne dane odnośnie ofiar zbiera powstała w 2000 roku, zrzeszająca organizacje pozarządowe Koalicja Społeczeństwa Obywatelskiego Dźammu i Kaszmiru (Jammu and Kashmir Coalition of Civil Society – JKCCS), mająca swoją siedzibę w Śrinagarze.[1] W podzielonym Kaszmirze dochodzi też do regularnej wymiany ognia między oddziałami indyjskimi i pakistańskimi wzdłuż Linii Kontroli (granicy de facto, oddzielającej część indyjską od pakistańskiej), przy czym obie strony oskarżają się wzajemnie o inicjowanie aktów agresji.


Reakcja Indii i Pakistanu


Regularne eskalacje konfliktu indyjsko-pakistańskiego wpisały się w jego historię. Rozgrywające się wydarzenia śledzi obecnie wielu Indusów i Pakistańczyków, w tym mieszkańców Kaszmiru; część bierze aktywny udział w ich komentowaniu. Obie strony zaangażowały się w walkę na słowa i wzajemne oskarżenia, zarówno w polityce, publicystyce, jak i na portalach społecznościowych.


„Nie zamierzamy inicjować wojny, ale odpowiemy ze zmasowaną siłą, nie zadzierajcie z Pakistanem” – słowa rzecznika armii generała Asifa Ghafura wydają się podsumowywać obecne stanowisko Pakistanu, w którym armia pełni rolę mocodawcy w sterowaniu polityką zagraniczną i bezpieczeństwa. Na arenie międzynarodowej szeroko komentowano wynik wyborów parlamentarnych z 2018 roku, które wyniosły do władzy byłego krykiecistę, Imrana Khana. Zdaniem wielu uznanych badaczy (np. Ayesha Siddiqa, Christine Fair, Hussain Haqqani), Khan wygrał dzięki wsparciu armii, która jednocześnie „wspomogła” wysłanie byłego premiera Nawaza Sharifa w polityczny niebyt.


26 lutego 2019 r. indyjskie lotnictwo poinformowało o skutecznej operacji odwetowej („chirurgiczne uderzenia”) na terenie pakistańskiego Kaszmiru, wymierzonej w obozy szkoleniowe dla islamistów. Pakistan natychmiast obwieścił, że udało mu się jej stawić czoła, a indyjscy lotnicy w pośpiechu zawrócili, nie wyrządzając szkód. W Pakistanie pojawiły się jednak głosy, że indyjskie myśliwce (a dokładniej francuskie Dassault Mirage 2000, które wg strony indyjskiej zrzuciły podczas tej misji 1000 kg bomb) należało zestrzelić. Już dzień później to najprawdopodobniej nastąpiło, wprowadzając kryzys do dalszej fazy eskalacji. 27 lutego pakistańskie i indyjskie media poinformowały o zestrzeleniu dwóch indyjskich samolotów, które znalazły się w pakistańskiej przestrzeni powietrznej. Takiego poziomu agresji między obydwoma państwami nie było od 1971 roku. Wówczas doszło do terytorialnej dezintegracji Pakistanu i odłączenia się Bengalu Wschodniego (dziś Bangladesz). Pakistan do dziś obwinia o to Indie, choć przyczyny rozpadu leżą raczej po stronie wewnętrznej polityki marginalizacji Pakistanu Zachodniego wobec Bengalu Wschodniego. W dzisiejszych realiach trudno przewidzieć na ile sytuacja może wymknąć się spod kontroli, bez wątpienia jednak eskalacja do otwartego konfliktu zbrojnego nie leży w interesie żadnej ze stron. Społeczność międzynarodowa też będzie czynić wysiłki na rzecz deeskalacji konfliktu.


Dla Indii i Pakistanu prężenie muskułów, akcentowanie bohaterstwa, odwagi i waleczności gotowej do walki z wrogiem armii wplata się w propagandę sukcesu, podlaną nacjonalistycznym sosem. Żołnierze, którzy giną w wyniku konfliktu nazywani są w Indiach „męczennikami”, w Pakistanie „szahidami”. Głosy rozsądku uznające potencjalną eskalację za błąd, uznawane są za antypaństwowe, wręcz wrogie[2]; narracja jest jednostronna. Nawet opozycyjny Kongres natychmiast po nalotach pogratulował indyjskim siłom lotniczym sukcesu. Żadne z państw nie chce okazać teraz słabości wobec przeciwnika, co sprawia, że sytuacja może ulec gwałtownej eskalacji; dużo w tej chwili zależy od odpowiedzi Pakistanu, który jest o wiele słabszy od Indii pod względem broni konwencjonalnej. Należy też zauważyć, że międzynarodowa pozycja Indii jest silniejsza niż Pakistanu, a jej wizerunek o wiele pozytywniejszy. W przypadku potencjalnej eskalacji konfliktu indyjsko-pakistańskiego nawet największy sojusznik Pakistanu, Chiny, nie będzie zainteresowany, by zaangażować się zbrojnie w konflikt po stronie Pakistanu.


Indie, pomimo emocjonalnych przemówień polityków i wojskowych, raczej nie będą dążyć do dalszej eskalacji do poziomu konfliktu zbrojnego, jeśli Pakistan ograniczy się tylko do pogróżek. W zamian próbują stosować przeciwko Pakistanowi narzędzia dyplomatyczne i ekonomiczne. Pierwsze mają na celu izolację Pakistanu i uznanie go na forum międzynarodowym za kraj wspierający terroryzm. Drugie, to konkretne działania mające osłabić pakistańską gospodarkę. Wróciła kwestia podziału wód Indusu, wynegocjowanego przez Indie i Pakistan na mocy porozumienia z 1960 roku. Indie zagroziły ograniczeniem dopływu wód z administrowanych przez siebie rzek. Pakistan od lat oskarża Indie o budowanie tam i odcinanie dopływu rzek, nazywając to „terroryzmem wodnym”. Nie bez przyczyny niektórzy komentatorzy uznają Kaszmir za spór o wodę. Ten surowiec jest niezwykle cenny dla Pakistanu, który należy do najbardziej bezdeszczowych państw świata, w którym opady rozłożone san bardzo nierównomiernie (ok. 84% latem, 16% zimą). Uzależnienie tego państwa od jednego systemu rzecznego, przy lawinowo rosnącym zapotrzebowaniu na wodę, nadaje mu charakter strategiczny.

W następstwie zamachu Indie zwiększyły znacznie poziom opłat celnych na pakistańskie towary (świeże owoce, cement) - procesy integracyjne, liberalizujące handel zostały zatrzymane, a nawet cofnięte o wiele lat wstecz. Roczne obroty handlowe między Indiami i Pakistanem sięgają w roku budżetowym 2017-18 zaledwie 2,6 mld $ (w tym czasie Indie importowały z Pakistanu towary o wartości 488 milionów dolarów, a eksportowały towary[3] o wartości 1 miliarda 900 milionów dolarów). Załamanie wymiany handlowej uderza zatem też w indyjskich przedsiębiorców. Eksperci tymczasem szacują potencjał relacji handlowych między dwoma największymi państwami Azji Południowej nawet na 40 miliardów dolarów rocznie. Za sprawą przewlekłego konfliktu indyjsko-pakistańskiego Azja Południowa pozostaje najmniej wewnętrznie zintegrowanym obszarem świata, a cierpią na tym wszystkie państwa regionu, nie tylko dwaj główni gracze. Konflikt i nieustanny wyścig zbrojeń jest ponadto od lat wykorzystywany przez mocarstwa takie jak Stany Zjednoczone (pakistańskie siły lotnicze używają amerykańskich myśliwców wielozadaniowych F-16) czy Chiny do realizacji własnych celów strategicznych, handlu bronią, itp.


Perspektywy rozwiązania konfliktu


Pokojowe rozwiązanie konfliktu kaszmirskiego wydaje się dziś całkowitą mrzonką. W okresie przedwyborczym w Indiach premier Narendra Modi potrzebuje pokazać swoim zwolennikom twardą postawę wobec Pakistanu. Niestety, skutkiem ubocznym jest rosnąca liczba ataków na ludność kaszmirską na terenie Indii[4]. Także muzułmanie indyjscy spoza Kaszmiru oskarżają rządzącą partię o sprzyjanie i eskalowanie hinduskiego nacjonalizmu i polityki wykluczenia wobec mniejszości. Indyjska Partia Ludowa (BJP) nie może jednak lekceważyć muzułmańskich wyborców. Według danych opublikowanych przez Pew Research obecnie jest ich 270 milionów (w 2050 r. szacuje się, że Indie będzie zamieszkiwać około 311 milionów muzułmanów)[5]. To więcej niż w 204-milionowym Pakistanie. Muzułmanie są najszybciej liczebnie rosnącą grupą wyznaniową w Indiach. Należy przy tym podkreślić, że muzułmanie indyjscy niekoniecznie podzielają zdanie kaszmirskich separatystów z Doliny, część z nich wręcz nie interesuje się konfliktem, a część utożsamiając się z Indiami jako ojczyzną, popiera politykę silnej ręki w Kaszmirze.


W tym konflikcie zło jest po każdej stronie. Pakistan wspiera dźihadystów, Indie naruszają prawa człowieka w administrowanym przez siebie Kaszmirze, niektórzy kaszmirscy separatyści wykorzystują naiwność młodych ludzi i podsycają ich do walki z użyciem kamieni przeciwko uzbrojonym oddziałom militarnym/policji (stąd w odniesieniu do tej rebelii używa się czasem określenia „kaszmirska intifada”, w nawiązaniu do walki Palestyńczyków z siłami izraelskimi).


Zamiast podsumowania


Kaszmirski konflikt to tragiczne pokłosie brytyjskiej epoki kolonialnej na subkontynencie indyjskim, która doprowadziła do bezprecedensowego wzrostu rywalizacji o podłożu komunalistycznym między hinduistami i muzułmanami. Tragedia krwawego podziału subkontynentu do dziś pozostaje traumatycznym doświadczeniem wielu rodzin z Pakistanu i północnej części Indii, a kolejne rządy w obydwu państwach włączają ją do budowy narracji opartej o religijnie ugruntowany, agresywny nacjonalizm. Kolejne pokolenia w Indiach i Pakistanie uczą się o doznanych krzywdach, za które winę ponosi wyłącznie sąsiad. Szkolne podręczniki zmieniane są tak, aby historia pasowała do nacjonalistycznego przekazu: w Indiach gloryfikuje się czasy przedmuzułmańskie – w Pakistanie muzułmańskich władców i podboje. „Teoria dwóch narodów”, która stała u podstaw podziału i powstania Pakistanu jako państwa dla muzułmanów, wciąż służy jako ważne narzędzie polityczne. Tworzy kolejne podziały, pogłębia brak zaufania we wzajemnych relacjach, oddala od siebie dwa państwa i społeczeństwa. Ich wielowiekowa historia, kultura i tradycje są jednak faktem, którego nie da się wymazać, manipulując historycznymi danymi.


Kaszmir jest konfliktem politycznym, w którym jego określeni uczestnicy zyskują konkretne profity i w ich interesie jest jego podsycanie. Element różnic wyznaniowych wykorzystywany jest jako narzędzie do podsycania nienawiści i eskalowania agresji. Z jednej strony islamscy radykałowie, wspierani przez pakistański establiszment militarno-wywiadowczy i pakistańska narracja „kaszmirscy muzułmanie w opresji”, z drugiej indyjscy nacjonaliści, dla których jedynie polityka twardej ręki wobec Kaszmiru jest odpowiednia, bo każdy Kaszmirczyk to potencjalny terrorysta i „antyindyjski” zwolennik Pakistanu. Co ciekawe, żadna ze stron nie bierze pod uwagę niepodległości Kaszmiru, której hołduje znacząca cześć kaszmirskich separatystów (tych, którzy akcentują świecki, a nie islamski charakter swojej walki narodowowyzwoleńczej), uznających zarówno Indie i Pakistan za okupantów. Trwająca już od kilku dekad spirala nienawiści nakręca się, postępuje tragiczna w skutkach społeczna i kulturowa dezintegracja subkontynentu indyjskiego, podlana propagandą, dżingoizmem i zakłamywaniem historii.

Konsekwencje działalności ekstremistów uderzają w zwykłych ludzi, zwłaszcza tych, mieszkających wzdłuż Linii Kontroli, po stronie indyjskiej i pakistańskiej, pozostających na łasce stacjonujących tam służb i doświadczających regularnych ostrzałów z obydwu stron. Kaszmirczycy z Doliny powszechnie uważają się za ofiary długotrwałego, nie rokującego szans na rozwiązanie konfliktu. Zakładnikami sporu są jednak całe społeczeństwa, ponieważ to za sprawą rywalizacji obydwu nuklearnych państw, ogromnych nakładów na cele zbrojeniowe, lekceważone bądź niedofinansowane są podstawowe potrzeby obydwu państw, takie jak walka z ubóstwem i marginalizacją, poprawa dostępności i jakości służby zdrowia, powszechna i rzetelna edukacja. Na konflikcie tracą też różne grupy społeczne: środowisko biznesowe, akademickie, artystyczne, a więc ludzie, którzy zazwyczaj dalecy są od ekstremizmu (choć niektórzy artyści przyłączają się do rządowych narracji, czerpiąc z tego określone profity). Regularnie podczas eskalacji konfliktu problem z przekraczaniem granicy mają akademicy, artyści, przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego, którym odmawiane są wizy. W Pakistanie bojkotuje się kino Bollywood, w Indiach – Lollywood. Zdarza się, że uczestnicy nie dostają pozwolenia na przyjazd do sąsiada, mimo że wydarzenia (konferencje, koncerty) są od dawna zaplanowane. Do eskalacji agresji świetnie wykorzystywane są niektóre media, portale społecznościowe; fake newsy ukazujące drugą stronę w negatywnym świetle dosłownie zalewają odbiorców, a mało kto sprawdza ich wiarygodność. Na przykład w sieci pojawiły się i zdobyły ogromną popularność na You Tube i Facebook’u rzekome filmy przedstawiające lotniczą operację Indii i odpowiedź Pakistanu; okazały się one sfabrykowane i pochodzą z pokazów lotniczych z okazji Dnia Niepodległości Pakistanu z 2014 roku[6].


Reasumując, stosowanie zbiorowej odpowiedzialności, wzajemne oskarżenia i pełne egzaltacji mowy polityków i wojskowych podsycają emocje oraz napędzają konflikt na wielu płaszczyznach, także tych, które powinny służyć jako platforma do deeskalacji agresji, takich jak kultura, sztuka, edukacja. Celem terroryzmu jest zarówno wywołanie strachu i zabicie jak największej liczby osób (postronnych cywili lub konkretnych – w przypadku ostatniego ataku, indyjskich służb mundurowych), ale także maksymalna destrukcja życia po zamachu. Narastający po obydwu stronach granicy dżingoizm, nieobliczalne skutki potencjalnej dalszej eskalacji i brak szans na konstruktywną dyskusję sprawia, że w relacjach indyjsko-pakistańskich obecnie realizowane są zamierzenia ekstremistów.

[1] Można je znaleźć tu: http://jkccs.net/2018-deadliest-year-of-the-decade-jkccs-annual-human-rights-review/.

[2] Wykładowczyni uniwersytecka została zwolniona po tym, jak powiedziała w TV, że Indie nie powinny iść na wojnę z Pakistanem: https://www.outlookindia.com/website/story/india-news-odisha-professor-sacked-for-saying-on-tv-india-should-not-go-to-war-with-pakistan/326144

[3] Na przykład bawełnę, chemikalia organiczne, herbatę.

[4] Ich listę opublikował 24 lutego The Wire: https://thewire.in/rights/as-hate-incidents-pile-up-modi-finally-breaks-silence-on-attacks-on-kashmiris

[5] Źródło: http://www.pewresearch.org/fact-tank/2018/06/29/5-facts-about-religion-in-india/

[6] https://factcheck.afp.com/no-these-videos-do-not-show-indian-pakistani-warplanes-kashmir.

Ostatnio opublikowane:
  • YouTube
  • Twitter Ikona społeczna
  • Facebook Social Ikona