Co się dzieje z dziedzictwem kulturowym Iraku i Syrii?

Muzea i zabytki w każdym zakątku świata starają się prezentować z jak najlepszej strony.

Są wizytówką miasta, regionu czy kraju, prezentują dorobek kulturowy i cywilizacyjny oraz osiągnięcia ludzi. W ostatnich latach sporo bliskowschodnich dóbr kultury znalazło się

w niebezpieczeństwie, a niektóre zostały całkiem spisane na straty. Przyszłość turystyki, wykopalisk archeologicznych i pielęgnowania tradycji w wielu rejonach stoi pod znakiem zapytania.

źródło: strategic-culture.org

W szale niszczenia

Żeby zrozumieć co się stało, musimy cofnąć się do 2014 i 2015 r., kiedy tzw. Państwo Islamskie czuło się o wiele silniejsze niż dzisiaj i proklamowało swoje quasi – państwo na terytoriach syryjskich i irackich. Wówczas ten temat stał się głośny. Członkowie ISIS, zwanego też z arabskiego Daeszem, postawili sobie za cel usunięcie wszelkich przedmiotów i budowli mających pochodzenie pogańskie, politeistyczne, niezgodne z ortodoksyjną wizją islamu.

Za grzech śmiertelny uważały też wznoszenie świątyń na grobach proroków i świętych. Dodatkowym argumentem jest fakt, że w islamie zabrania się przedstawiania postaci ludzkich. Dlatego sztuka muzułmańska od zawsze skupiała się bardziej na wzornictwie, budowlach, elementach dekoracyjnych i architektonicznych; przedstawiane bogate malarstwo, freski i ikony stały się domeną kościołów i cerkwi.

Powstawały na ten temat liczne reportaże i relacje telewizyjne. Historycy sztuki załamywali ręce nad faktem, że niszczone są najcenniejsze „perły” Bliskiego Wschodu, szczególnie na terenach cywilizacji dawnej Mezopotamii. W muzeach działy się dantejskie sceny. Islamiści zrywali posadzki, darli płótna, tłukli rzeźby, używając przeróżnych narzędzi Na nagraniach tłumaczyli, że zlikwidowanie takich artefaktów jest ich religijnym obowiązkiem. W lipcu 2014 r. sunniccy dżihadyści chcieli wysadzić w powietrze XII – wieczną wieżę minaretu w zdobytym przez siebie Mosulu na północy Iraku, który został okrzyknięty stolicą kalifatu. Szyiccy mieszkańcy miasta otoczyli obiekt kordonem i zapowiedzieli, że może zostać wysadzony, ale… wraz z nimi. Skończyło się „tylko” na zniszczeniu meczetu i mauzoleum. To wydarzenie ujawniło po raz kolejny wewnętrzne rozdarcie w świecie muzułmańskim. Podczas gdy jedni skrajni monoteiści niszczą w szale wszystko co nie wpisuje się w ich rozumienie świata, drudzy jednoczą się by chronić miejsca ważne dla nich zarówno ze względów religijnych, jak i kulturowych.

Z kolei w latach 2015 – 2017 z niepokojem patrzono na to co dzieje się ze starożytnym miastem Palmyra, obiektem wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Plądrowaniu antycznych budowli towarzyszyły tam egzekucje urzędników i żołnierzy syryjskiej armii. W 2015 r. został zamordowany syryjski archeolog Chaled al – Asaad, który większość swojego życia zawodowego poświęcił temu miejscu. Z wydanego przez ONZ dokumentu z grudnia 2014 r. wynika, że na terenach ogarniętych walkami znalazło się ok. 300 obiektów historycznych. Wiele z nich zostało uszkodzonych lub całkowicie zdewastowanych. W raporcie uwzględniono te wpisane do UNESCO, takie jak Stare Miasto w Aleppo, Damaszek, Bosra, zamek krzyżowców Crac de Chevaliers w zachodniej Syrii i właśnie Palmyra. Jednak o bardzo wielu miejscach nawet nie wiemy.

Tego miasta już nie ma

Taki wniosek można wyciągnąć przyglądając się sytuacji w Aleppo. W 2010 r. w jednym

z największych syryjskich mieszkało ok. 4, 6 mln ludności, w 2017 – ok. 1, 8 mln. Setki tysięcy uchodźców wyruszyło stamtąd w drogę po lepszą przyszłość. Póki co, nie ma widoków na to, że ktokolwiek poniesie odpowiedzialność za doprowadzenie do takiego stanu – w konflikt uwikłanych jest zbyt wiele stron. Ze względu na popełnione zbrodnie i tragiczną sytuację ludności cywilnej okrzyknięto je ponurym mianem „Srebrenicy XXI wieku”. W internecie krążyły zdjęcia opublikowane przez agencję Reutersa ukazujące dwie rzeczywistości – przed konfliktem i w trakcie. Pierwsze pokazywały dynamiczną, kolorową, zróżnicowaną i przede wszystkim żywą twarz miasta. Drugie były odbiciem w krzywym zwierciadle tych pierwszych

– szarość, ruiny i zgliszcza. Właściwie bez względu na to jak potoczy się konflikt syryjski, Aleppo i tak musi zostać zbudowane „od nowa”.

Kto handluje, ten żyje

Wątek kradzieży i handlu zabytkami z terenów zajętych przez Daesz również był szeroko komentowany. To właśnie z tego procederu w dużej mierze miało utrzymywać się Państwo Islamskie przez długi okres swojej „świetności” na okupowanych terenach. Amerykańskie służby FBI wystosowały komunikat do handlarzy dziełami sztuki, by zachowali szczególną ostrożność przy nawiązywaniu transakcji związanych z przedmiotami z Bliskiego Wschodu. Brak świadomości o istnieniu takiego zjawiska może doprowadzić do tego, że cenne artefakty będą błąkały się po całym świecie i trudno będzie ustalić ich położenie oraz miejsce pochodzenia. Również niepokojący jest fakt, że nabywając cenne i piękne przedmioty można przyczynić się do finansowania terroryzmu. Nietrudno też dopatrzeć się w takim postępowaniu hipokryzji i zaprzeczania swoim „ideałom” ze strony bojowników ISIS. Z jednej strony w imię religii pragną pozbywać się wszelkich nieczystych symboli, z drugiej nie widzą problemu

w zarabianiu na nich.

Sam fakt chęci dyskryminacji i pozbycia się pozostałości kulturowej po poprzednikach nie jest w historii czymś nowym. Podobne działania odnajdziemy w dziejach wczesnego chrześcijaństwa, czego dobrym przykładem może być udział jego wyznawców w niszczeniu księgozbiorów Biblioteki Aleksandryjskiej w IV w. n. e. Wówczas istotne z punktu widzenia nauki dzieła z zakresu matematyki, filozofii czy astronomii starali się ocalić właśnie muzułmanie

i poganie. W miarę osiągania coraz większego rozgłosu i zasięgu terytorialnego chrześcijaństwo – a precyzyjniej mówiąc władcy i politycy posługujący się tą religią do osiągania własnych celów – nauczyło się czerpać z dorobku starożytności i wierzeń politeistycznych, a nawet modyfikować pewne treści i przystosowywać do swoich dogmatów. Dzisiaj motywy antyczne uznaje się za elementy składowe cywilizacji europejskiej, a znajomość mitologii greckiej i rzymskiej jest obowiązkowa dla każdego wykształconego człowieka. To dlatego z punktu widzenia badaczy utrata tych dzieł jest tak wielką stratą, a nawet dowodem na to, że „nasz świat” przegrywa walkę z „ich światem”. To z kolei rodzi już wewnętrzne dyskusje wśród teoretyków islamu na temat tolerancji i tego jaką drogę musi jeszcze pokonać by docenić różnorodność oraz zahamować ekstremistów nastawionych na destrukcję wszystkiego, co niezgodne z religią ortodoksją. I przede wszystkim – jak ochronić pozostałe zabytki przed niszczycielską siłą.

Ostatnio opublikowane:
  • YouTube
  • Twitter Ikona społeczna
  • Facebook Social Ikona