Trendy w relacjach chińsko-afrykańskich

W ostatnich dwóch dekadach Chiny wyrosły na jednego z czołowych partnerów państw afrykańskich. Duże zainteresowanie Pekinu obecnością na tym kontynencie ma zarówno korzenie historyczne, jak i strategiczne. Niemniej relacje chińsko-afrykańskie nie są pozbawione problemów. Najbliższe kilka lat będzie kluczowe pod względem określenia kierunku, w których stosunki będą się rozwijały.

Szczyt Współpracy Chiny-Afryka w 2015 roku w Johannesburgu (źródło: flickr.com)

Szczyt Współpracy Chiny-Afryka (FOCAC), który odbył się w dniach 3-4 września w Pekinie, skłania do refleksji odnośnie stanu relacji chińsko-afrykańskich. Obecnie Chiny są najważniejszym partnerem handlowym kontynentu, a wymiana handlowa w 2017 roku osiągnęła wartość 170 mld USD. Pod względem inwestycji w państwach afrykańskich Chiny są na trzecim miejscu, za USA i Francją. Pekin funduje również liczne stypendia dla młodzieży, przez co ChRL jest drugim państwem na świecie (za Francją) pod względem ilości studentów z Afryki.

Znacząca rola Chin dla państw afrykańskich wynika nie tylko z pozycji Pekinu na arenie międzynarodowej, ale również z historycznego zaangażowania na kontynencie. Chińska Republika Ludowa od czasu swojego powstania w 1949 roku wspierała ruchy antykolonialne na kontynencie oraz przeciwko apartheidowi w RPA. Chiny kultywowały dobre relacje z państwami afrykańskimi w celu budowania wizerunku lidera tzw. trzeciego świata. Ostatecznie współpraca została zinstytucjonalizowana w ramach FOCAC w 2000 roku wraz z pierwszym szczytem na szczeblu ministerialnym. Gestem niejako pieczętującym dobre relacje chińsko-afrykańskie było sfinansowanie przez rząd w Pekinie gmachu Unii Afrykańskiej w Addis Abebie, którego koszt budowy wyniósł około 200 mln USD.

Nie oznacza to, że relacje chińsko-afrykańskie rozwijają się w sposób bezproblemowy. Wymiana handlowa, która dynamicznie rosła od początku stulecie, osiągnęła swój szczyt w 2014 roku na poziomie 220 mld USD. Od tego czasu spadła o 50 mld USD, czyli niemal jedną czwartą. Również trend migracyjny został odwrócony. Jeszcze dekadę temu można było prognozować, że Afryka stanie się domem dla wielomilionowej diaspory chińskiej. Tymczasem populacja chińska na tym kontynencie osiągnęła maksimum w 2013 roku na poziomie około miliona osób i od tego czasu maleje.

W tym kontekście, skomplikowanych wielowymiarowych relacji chińsko-afrykańskich należy spojrzeć na trendy, które będą obowiązywały w najbliższych latach.

Po pierwsze, współpraca gospodarcza. W tym zakresie można spodziewać się przenoszenia części pracochłonnej produkcji przemysłowej z Chin, przede wszystkim do Afryki Wschodniej,

a zwłaszcza Etiopii. Będzie to dotyczyło w pierwszej kolejności przemysłu lekkiego, który

z powodów rosnących kosztów pracy jest coraz mniej opłacalny w Chinach. Jednocześnie Afryka będzie coraz ważniejsza dla Chin nie tylko jako rynek zbytu produktów wytworzonych

w Chinach, ale także usług - telekomunikacyjnych, komunikacyjnych czy handlowych. Można się spodziewać, że chińskie firmy będą pionierami w dostarczaniu telefonii 5G, platform

e-commerce czy następnej generacji aplikacji internetowych w Afryce. Zdobycie tego rynku będzie ważnym krokiem dla chińskich firm na drodze do stania się światowymi liderami

w swoich branżach.

Po drugie, Inicjatywa Pasa i Szlaku (BRI). Chiny już od pięciu lat starają się wciągać jak najwięcej projektów pod to przedsięwzięcie. W Afryce najbardziej znanym przykładem inwestycji przedstawianej jako część BRI jest linia kolejowa Mombasa-Nairobi, która kosztowała rząd Kenii 3,6 mld USD, a jej głównym wykonawcą było China Road and Bridge Corporation. Innymi projektami, przy których Chiny współpracują, są m.in. rozwój nowej strefy ekonomicznej przy Kanale Sueskim, autostrada z Dakaru do Dżibuti czy trasa kolejowa z Bamako, stolicy Mali, do Konakry - portu i zarazem stolicy Gwinei. Można się również spodziewać, że Pekin będzie starał się włączyć do BRI cały kontynent afrykański, zmierzając w kierunku stworzenia „globalnego jedwabnego szlaku”. Rozwój infrastruktury budzi jednak obawy o uzależnienie się niektórych rządów od pożyczek ze strony chińskiej. Przykładowo, Chiny posiadają ponad 90% zagranicznego długu Dżibuti oraz około 70% całego długo Kenii.

Po trzecie, zaangażowanie militarne Chin. Wbrew oczekiwaniom analityków pierwsza baza zagraniczna Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej nie powstała w ramach tzw. sznura pereł, który miał okrążać Indie. Została natomiast założona na terytorium Dżibuti, państwie które gości już wojska amerykańskie, francuskie, japońskie i włoskie. Jest ona ważna dla Chin z powodu bliskości Kanału Sueskiego oraz wybrzeża Somalii, gdzie marynarka ChRL uczestniczyła w operacji antypirackiej. Zgodnie z zapowiedziami Xi Jinpinga można się również spodziewać większej ilości żołnierzy chińskich w ramach misji pokojowych ONZ w Afryce. Niewykluczone jest też szersze zaangażowanie w mediacje pomiędzy stronami licznych konfliktów, które trapią kontynent. Do tej pory Chiny prowadziły w tym zakresie nieśmiałe działania w Południowym Sudanie.

Po czwarte, kwestie polityczne. W tym zakresie przed Chinami stoją dwa wyzwania. Pierwszym jest utrzymanie dobrych relacji z rządami i społeczeństwami poszczególnych państw afrykańskich. Drugi celem jest nawiązanie stosunków dyplomatycznych z Suazi, które jest ostatnim krajem kontynentu uznającym rząd na Tajwanie za prawowitego przedstawiciela Chin. Ten cel ma wymiar niemal wyłącznie prestiżowy, jednak jest niezwykle ważny dla Pekinu.

Po piąte, utrzymanie dobrego wizerunku w Afryce. Chiny są uważane za przykład niesamowitego sukcesu gospodarczego, który niejedno państwo chciałoby osiągnąć. Buduje to chińskie soft power na kontynencie. Z drugiej strony, regularnie pojawiają się incydenty, które powodują przyklejenie do Chińczyków łatki rasistów. W ciągu ostatnich lat były to między innymi reklama proszku do prania, gdzie wyprana czarnoskóra osoba stawała się Chińczykiem, wystawa zdjęć w Wuhanie zestawiająca twarze czarnoskórych ze zwierzętami czy pomalowanie na czarno twarzy chińskiej aktorki, która grała w skeczu opisującym chińsko-afrykańskie relacje podczas gali noworocznej w chińskiej publicznej telewizji. Te wydarzenia można by uznać za przejaw dość specyficznej inwencji twórczej, jednak przykłady zachowań uznanych za rasistowskie wychodzą w Chinach poza sferę marketingu i kultury. W Kantonie jeszcze w 2012 roku populacja osób czarnoskórych wynosiła ponad 100 tys. osób, jednak spadła do obecnie około 10 tys. Wśród powodów takie stanu rzeczy wymieniane są działania funkcjonariuszy porządkowych oraz polityka rozwojowa władz miasta w połączeniu z coraz trudniejszą sytuacją gospodarczą w niektórych państwach afrykańskich. Oskarżenia o rasizm padły również wobec chińskich pracowników pracujących na budowie linii kolejowej Nairobi-Mombasa. Jeżeli podobne incydenty będą się powtarzały, to będzie można się spodziewać antychińskich resentymentów na kontynencie, których konsekwencje będzie ponosił biznes oraz diaspora chińska na kontynencie.

Te pięć trendów będzie definiowało relacje chińsko-afrykańskie. Z jednej strony, Chiny mogą pomóc państwom afrykańskim w zbudowaniu niezwykle potrzebnej infrastruktury i rozwoju gospodarczym. Doprowadziłoby to wzmocnienia pozycji Chin na świecie. Z drugiej strony, chińskie inwestycje mogą okazać się fiaskiem, rządy niektórych państw wpadną w kłopoty gospodarcze z powodu zbyt dużego zadłużenia, a następne szczyty FOCAC będą tylko utrzymywaniem pozorów. Kierunek w którym zmierzają relacji chińsko-afrykańskie zostanie zdeterminowany w najbliższych latach.

Ostatnio opublikowane:
  • YouTube
  • Twitter Ikona społeczna
  • Facebook Social Ikona