Jak modernizować nie tylko Siły Powietrzne?

Unowocześnianie każdej armii świata jest procesem ciągłym i nigdy nie kończącym się (never ending story, jak mawiają nasi towarzysze broni). Jest ono determinowane głównie przez dwa kryteria. Pierwsze - dobrze byłoby mieć sprzęt najnowocześniejszy i drugie - jeszcze lepiej byłoby, gdyby był to sprzęt jak najtańszy.


Fot.: Pixabay

Z przeciwstawności tych dwu pojęć widać, że problem musi być bardzo złożonyi delikaty. Jeżeli wyposażymy całą armię w najnowocześniejszy sprzęt a nie zaistnieją warunki do jego użycia (wojna) to po pierwsze, sprzęt – jak świeże bułeczki, po wyprodukowaniu szybko zacznie się starzeć, a po drugie, narażamy podatnika na niepotrzebny wydatek i, co jest ważniejsze, oddajemy hipotetycznemu przeciwnikowi możliwość wprowadzenia w najbliższym czasie sprzętu nowszego niż nasz. Oprócz tego trzeba pamiętać, że rodzaje sprzętu i jego ilość są (a przynajmniej powinny być) odzwierciedleniem filozofii jego użycia, czyli przyjętej doktryny, strategii bezpieczeństwa państwa (w uproszczeniu planów jego użycia). Planując modernizację wojska trzeba zadać sobie kilka pytań i znać na nie odpowiedzi. Do czego ma służyć pozyskane uzbrojenie? Ma to być broń do ataku czy do obrony? Będziemy walczyć sami czy z przyjaciółmi? Pozyskujemy sprzęt do obrony ojczyzny czy do działań koalicyjnych? Itd. Jeżeli dodamy do tych zagadnień jeszcze nieodzowne kryterium czasu, potrzebnego nie tylko na przeprowadzenie procedur produkcyjnych czy też zakupowych ale także czasu potrzebnego na nabycie umiejętności posługiwania się nim (osiągniecie pełnej zdolności bojowej) to dopiero zrozumiemy z jak skomplikowanym przedsięwzięciem należy się zderzyć.


Już z tego krótkiego wprowadzenia nasuwają się oczywiste wnioski. Jeżeli unowocześnianie armii jest procesem ciągłym i długotrwałym to należy posiadać stosowne, odporne na wewnętrzne zachwiania, procedury jego realizacji i plany długookresowych zakupów. A ewentualna zmiana „asortymentu” przewidywanego do nabycia sprzętu powinna wynikać nie ze zmiany władzy w państwie lecz ze zmiany doktryny (powodów) jej użycia czyli strategii bezpieczeństwa państwa. Nieekonomicznym stanem jest posiadanie w armii aktualnie najnowocześniejszego sprzętu jeżeli wojna jest mało prawdopodobna. To oczywiste. Zresztą, sprzęt w systemie obronnym państwa jest sprawą ważną, ale nie najważniejszą i nie jedyną. Na tym właśnie polega „poker” problemu. To co najnowocześniejsze należy wprowadzać jak najpóźniej (przed konfliktem), ale nie dać się też przegonić przyszłemu przeciwnikowi. Jak więc zachować rozsądek i umiar oraz bezpieczeństwo państwa? Wydaje się, że najrozsądniejszym jest posiadanie na wyposażeniu wojska sprzętu „zróżnicowanego wiekowo”. Najnowocześniejszego sprzętu - jak najmniej, bo jest przerażająco drogi drogie są do niego środki bojowe. Tego określanego jako nienajnowocześniejszy – najwięcej, bo doskonale umiemy go używać i dzięki temu jesteśmy groźni. Podstarzałego technicznie - tyle ile potrzeba do podtrzymywania treningu i zużycia przestarzałych środków bojowych bo utylizacja ich jest bardzo droga. Kluczowym problemem w tym miejscu jest uświadomienie sobie jakie miejsce w „łańcuchu wojny” (termin na potrzeby tego artykułu) zajmuje sprzęt. System obronny każdego państwa funkcjonuje na podstawie pewnego łańcucha, który ma istotny wpływ na wynik ewentualnej wojny. Zasadnicze ogniwa tego łańcucha to:


  1. Strategia bezpieczeństwa państwa (plany obronne państwa).

  2. Doktryna użycia wojska w ramach w/w punktu.

  3. Struktury organizacyjne wojska.

  4. Wyszkolenie i doświadczenie wojowników (użytkowników sprzętu).

  5. Jakość sprzętu.


Kluczowym, w tym łańcuchu jest nie sprzęt ale wyszkolenie i doświadczenie żołnierzy[1] oraz plany ich użycia. Przy czym czas na całościowe wyszkolenie i przygotowanie całego systemu (włącznie ze zdobyciem doświadczeń) jest o wiele dłuższy niż przeszkolenie na nowy sprzęt. Tak więc sprzęt jest sprawą ważną, ale nie najważniejszą. W Polsce niewiele jest osób mających dopuszczenia do posiadania wiedzy wypełniającej zawartość punktów 1- 5 i to one powinni decydować co, i w jakich ilościach, należy zakupić mając na uwadze nie tylko potrzeby ale i możliwości finansowe państwa. Bo można zakupić kije bejsbolowe dla golfistów czy hokejowe do gry w krykieta. Wszak jedne i drugi to kije (mam nadzieję, że nie obrażam zawodowców niewłaściwym nazewnictwem). Dlatego duże wątpliwości budzą opracowania ekspertów (tak się najczęściej tytułują) nieposiadających wiedzy z zakresu wyżej wymienionych punktów 1-5, a posługujących się jedynie reklamowymi parametrami sprzętu. To nie wystarczy, aby decydować co należałoby zakupić do modernizacji armii. A poza tym, do pasji doprowadza mnie biadolenie ileż to mamy starego sprzętu. Przecież nie jest zbyt skomplikowanym zrozumieć, że groźniejszy jest wojownik trafiający 10/10 z łuku niż trafiający 1/10 z karabinu oraz że o szybkości każdego konwoju decyduje najwolniejszy w szyku.


W kwestii samolotów też. Mamy Su-22 – samoloty uderzeniowe (oraz do wykonywania zadań wsparcia wojsk), MiG-29 – samoloty myśliwskie i F – 16 - samoloty wielozdaniowe. Najstarsze są Su-22 i oczywistym jest, że to na ich miejsce należy szukać następców. Następców wg możliwości wykonania zadań - wsparcia wojsk i uderzeniowych, a nie wg osiągów technicznych.


[1] Najskuteczniejszy niemiecki pilot II wojny (ocena własna) – Hans-Ulrich Rudel przez całą wojnę latał na Ju-87 (prędkość max - 410 km/h). Wykonał ponad 2500 lotów bojowych, zniszczył 519 radzieckich czołgów, zatopił cztery okręty w tym pancernik „Marat’, zestrzelił dziewięć samolotów w powietrzu. W walce powietrznej z nim, radziecki myśliwiec (dwukrotny bohater ZSRR, czyli musiał mieć ponad trzydzieści zestrzeleń) roztrzaskał się o ziemię. Z powodzeniem walczył, w kwietniu 1945 roku, z grupami amerykańskich P-38 i P-47 osiągającymi ponad 700 km/h. Jak często używamy takich pojedynczych, acz przemawiających kryteriów do wyboru sprzętu?

Ostatnio opublikowane:
  • YouTube
  • Twitter Ikona społeczna
  • Facebook Social Ikona