Kibole biją policjantów!

Co raz częściej polskie media przekazują informacje o tzw. ustawkach kibiców zwaśnionych klubów piłkarskich. Mimo tego, że żadna polska piłkarska liga nie ma swoich rozgrywek w styczniu, to właśnie końcówkę tego miesiąca br. wybrali sobie kibole Arki Gdynia i Lechii Gdańsk, aby sprawdzić swoją „kondycję” przed rozpoczęciem sezonu.


Fot.: Pixabay


Nie byłoby w tym być może większej sensacji, wszak takie ustawki to w ich środowisku normalka, gdyby nie to, że na jej miejsce wybrano nie las, jak to zazwyczaj bywa, a autostradę A1 w okolicach Tczewa. Żeby nie być gołosłownym, że ustawki to normalka, wystarczy wejść na stronę, oficjalnie nazywaną „stroną dla kiboli”, której w tym miejscu jednak nie będę reklamował. Tam możemy przeczytać o aktualnych wynikach starć kiboli poszczególnych drużyn, które nazywane są przez nich, w tym czasie, często „grzybobraniem” – pewnie ze względu na trwający sezon zbierania tego runa leśnego, czy też „przeciąganiem liny”.


Oczywiście podczas majowych starć, możemy dowiedzieć się o tym: kibole, której drużyny „zjedli więcej kiełbasek” – wszak to sezon grillowy. Ale nie o tym, ustawki były, są i pewnie jeszcze przez długie lata będą, wszak fajnie jest „grillować” czy wziąć udział w „grzybobraniu” czy „przeciąganiu liny”. Niech sprawdzają swoje fizyczne umiejętności, tak jak dotychczas w miejscach ustronnych. Jeśli jednak do walk między kibolami, a choćby do próby ich wszczęcia, dochodzi w miejscach, gdzie znajdują się postronne osoby, to przestaje to być już zabawne.


Jak wiemy do kolejnego starcia, tym razem kiboli Stali Stalowa Wola z ich odpowiednikami z Górnika Zabrze, miało dojść na początku sierpnia br. również na autostradzie A1, tym razem w okolicy Kutna. Z całą pewnością ta sytuacja stanowiła źródło dużego stresu dla osób, które w tym czasie odbywały swoją podróż z północy na południe kraju albo odwrotnie. Pomijając fakt wielogodzinnego utknięcia w korku.


Ale jest jeszcze coś, co bardziej powinno nas zmusić do wytężenia uwagi w poczynaniach kiboli. Jest to fakt, że coraz częściej atakują nie siebie nawzajem, ale stróżów prawa, którzy z mocy ustawy są zobowiązani do ochrony bezpieczeństwa ludzi oraz do utrzymywania bezpieczeństwa i porządku publicznego. Przykładem jest niedawne staranowanie przez kiboli nieoznakowanego radiowozu Policji w Łodzi. Jakby tego było mało, ruszyli oni jeszcze na policjantów, jak zeznali świadkowie, z maczetami i nożami. Trudno sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby policjanci nie zachowali zimnej krwi. Niestety nie minęły dwa tygodnie od tego zdarzenia, gdy kolejna grupa kiboli zaatakowała policjantów, próbujących podjąć legitymowanie uczestników kolejnej ustawki, tym razem w lesie w okolicy miejscowości Młynek w powiecie radomszczańskim. Jestem przekonany, że Policja podejmuje odpowiednie działania, które zmierzają do ograniczenia aktów agresji między zwaśnionymi grupami kibiców. Podobnie, jak od lat robią to włodarze Polskiego Związku Piłki Nożnej oraz organizatorzy meczów piłki nożnej. Jednak ostatnie ataki kiboli na stróżów prawa, powinny spowodować włączenie się tzw. żółtego światła, bo gdy zapali się czerwone, może okazać się, że zaprzepaściliśmy lata, przez które tworzyliśmy atmosferę bezpiecznych i przyjaznych stadionów, stadionów otwartych dla wszystkich grup kibiców.


O autorze: Jacek Zalewski

Ostatnio opublikowane:
  • YouTube
  • Twitter Ikona społeczna
  • Facebook Social Ikona