Zagrożenia terrorystyczne a bezpieczeństwo ludzi

W ostatnich kilkunastu miesiącach miasta europejskie stały się celem terrorystów islamskich. Podstawową ich bronią w tych atakach jest samochód. W lipcu 2016 roku tunezyjski ekstremista wjechał wypożyczoną ciężarówka w tłum spacerujących po promenadzie w Nicei – zginęło 86 osób, a ponad 200 zostało rannych. Kilka miesięcy później Tunezyjczyk porwaną ciężarówką TIR staranował kupujących na jarmarku w Berlinie – 12 osób zginęło, a 56 odniosło obrażenia. Do podobnych zdarzeń terrorystycznych dochodzi:

https://pixabay.com

  • w czerwcu 2017 roku w Londynie, na moście London Bridge – gdzie pod kołami samochodu giną kolejne osoby, a wiele jest rannych;

  • w kwietniu 2017 roku w Sztokholmie – uzbecki terrorysta wjeżdża ciężarówką w tłum ludzi na ulicy, a następnie w dom towarowy;

  • w ostatnim z zamachów w sierpniu 2017 w Barcelonie – zamachowiec znowu przy użyciu samochodu rozjeżdża ludzi na słynnej promenadzie La Rambla. Śmierć ponosi 13 osób, a około 130 zostaje rannych.

Jest to – moim zdaniem – wyraz postępującej bezsilności i wściekłości terrorystów islamskich, którzy w imię własnych celów „nakazują” zabijać niewinnych ludzi. Przegrywają oni wojnę o swoje „państwo”, ponosząc coraz większe i dotkliwsze klęski w starciach o utrzymanie terytorium tzw. państwa islamskiego (daesh) w Syrii. Poszukują więc, jak każdy tchórz, łatwych, bezbronnych celów aby w ten sposób zastraszyć Zachód i przypomnieć o swoim istnieniu, tak jak to uczynili wcześniej w Stanach Zjednoczonych Ameryki, która dla przywódców światowego terroryzmu bez wątpienia jest celem numer jeden.


Ostatni atak miał tam miejsce w dniu 11 września 2001 roku, kiedy to grupa terrorystów narodowości islamskiej, przy użyciu porwanych samolotów, zaatakowała miasta amerykańskie. Dwa z nich rozbijając o wieże Word Trade Center w Nowym Jorku, a dwa kolejne kierując na Waszyngton. W tych, dotychczas najtragiczniejszych, zamachach zginęło blisko 3000 osób. Unicestwiono budynki, które były symbolem Ameryki. Nie wszystkim pewnie jest wiadomo, ale nie był to pierwszy zamach na wieże, pierwszy z nich miał miejsce w lutym 1993 roku. Zamiarem zamachowców terrorystów było wysadzenie podziemi północnej wieży, tak aby kiedy runie spowodowała upadek sąsiedniej. Terroryści użyli wówczas samochodu wypełnionego 500 kg materiału wybuchowego, a zaparkowanego w podziemnym garażu wieży. Wybuch furgonetki spowodował śmierć kilku osób. Rannych zostało kolejnych kilkuset , ale wieże wytrzymały.


Rodzi się oczywiste pytanie: czy jesteśmy w stanie, a jeśli tak, to w jaki sposób zapobiegać w przyszłości takim tragicznym zdarzeniom? Po wskazaniu zamachów terrorystycznych w miastach amerykańskich – w tym miejscu należy przypomnieć jeszcze jeden z ich, co prawda dokonany przez ekstremistów amerykańskich w 1995 roku przy użyciu samochodu na budynek federalny w Oklahoma City, ale równie tragiczny w skutkach, gdzie zginęło 168 osób i kilkaset zostało rannych. Już wówczas starano się szybko zwiększyć poziom zabezpieczenia budynków i miast, w których siedziby miały organa administracji. Wykorzystano to wszystko, co było natychmiast dostępne, a więc: rury, betonowe zapory drogowe, ciężkie żelazne płoty, a nawet samochody wypełnione piaskiem. Na ulicach pełno było uzbrojonych „po zęby” funkcjonariuszy policji i innych służb, mających swoje tymczasowe posterunki w newralgicznych punktach miast. Takie formy zabezpieczenia miast nie dawały jednak najlepszego obrazu USA, jako ostoi wolności i demokracji.


My także pamiętamy Warszawę podczas Europejskiego Szczytu Gospodarczego w kwietniu 2004 roku, kiedy to przybyli tu przywódcy i szefowie rządów z 25 państw. W stolicy, w związku z możliwością wystąpień antyglobalistów, spokoju pilnowało ponad 8 000 uzbrojonych funkcjonariuszy Policji. Miasto sprawiało wrażenie wyludnionego. Pozamykane sklepy, lokale gastronomiczne, obite płytami pilśniowymi wystawy, wydzielone strefy bezpieczeństwa. Warszawa na czas szczytu zmieniła się w twierdzę. Tak też było w amerykańskich miastach, symbolach wolnego świata, tylko w jeszcze większym wymiarze. Te niekorzystne efekty były tam spotęgowane. Wywoływało to u ludzi stałe poczucie niepewności, strachu i obawy. Takiego stanu nie dało się długo utrzymać, nie był on do zaakceptowania w dłuższej perspektywie czasu ani dla funkcjonowania instytucji i urzędów, ani tym bardziej dla mieszkających tam, czy odwiedzających te miejsca ludzi.


Nasuwa się więc oczywiste pytanie: co zrobić ? Opowiedz można znaleźć między innymi w świetnej publikacji dr. A. Jasińskiego – książce „Architektura w czasach terroryzmu. Miasto – przestrzeń publiczna – budynek”. Książka i artykuł na ten temat w „Przeglądzie bezpieczeństwa publicznego” Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, były inspiracją do napisania tego tekstu. W publikacjach tych, przedstawione są zmiany, jakie zaszły w sposobie funkcjonowania i kształtowania organizmów miejskich w USA na skutek zagrożeń terrorystycznych. Dzięki zaproponowanym zmianom, inteligentnego i „niewidzialnego” zabezpieczenia miast, udało się uwolnić ludzi od życia w niepewności i powstrzymać chaotyczną, brzydką i niefunkcjonalną falę budowy zabezpieczeń ulic, obiektów i miast. Jak pisze autor udało się wdrożyć kompleksowe projekty rewitalizacji i ochrony całych ulic i fragmentów miast wykorzystując całą gamę elementów architektonicznych i mebli miejskich, które zostały zaprojektowane i przetestowane z myślą o budowie barier strefowych oraz wykorzystaniu ich funkcji zabezpieczającej i ograniczającej skutki potencjalnego zamachu terrorystycznego. Zdaniem dr. A. Jasińskiego „skutecznymi elementami zabezpieczeń mogą stać się odpowiednio ukształtowane i osadzone w podłożu kamienne ławy, donice, kwiatony, tarasowe murki oporowe i niskie fundamenty ogrodzeń, drzewa, pachołki i słupy oświetleniowe, uliczne poidełka, przystanki, ogrodzenia z kutego żelaza”. (A. Jasińki, Koncepcja „niewidzialnego bezpieczeństwa” stosowana w zabezpieczeniu antyterrorystycznym amerykańskich miast metropolitalnych. Przegląd Bezpieczeństwa Publicznego nr 5(3) z 2011 r.) Jeśli zostały one zaprojektowane w sposób atrakcyjny dla ludzkiego oka i odpowiednio wpisane w przestrzeń architektoniczną miasta, stają się dodatkowym elementem jego wystroju posiadającym przy tym liczne funkcje użytkowe. Dla przeciętnego mieszczucha czy turysty, nigdy nie będą się kojarzyły z funkcją ochrony antyterrorystycznej, jednak w takiej roli również występują.


Takich i innych rozwiązań, w powstałych za oceanem planach, jest wiele. Wspomnę tu jeszcze o jednym rozwiązaniu, jako przykładzie amerykańskiej kreatywności, który z punktu widzenia Europy ma znaczenie. W publikacji A. Jasińskiego, jako przykład podano „niewidoczną barierę, zaprojektowaną przez nowojorskie biuro Rogers Maervel Architects, nazwaną wilczy dół – której konstrukcja składa się z żelbetowego koryta przykrytego płytą ze spienionego betonu. Pokrywa jest w stanie unieść obciążenia rowerzystów i pieszych, ale załamuje się pod ciężarem samochodu”. (Tamże) Taka przeszkoda zatrzymuje ciężarówkę o wadze nawet wielu ton uniemożliwiając jej dalszą jazdę. Zaprezentowane rozwiązania, jak pisze autor stały się wzorcem dla podobnych rozwiązań przygotowanych dla stolicy Kanady – Ontario i stolicy Australii – Canberry.


Przedstawione rozważania dowodzą, że kompleksowe, przemyślane działania zabezpieczające miast – jak to uczyniła administracja amerykańska po zamachach terrorystycznych – stają się nie tylko elementem zwiększającym bezpieczeństwo osób w nich przebywających, ale jednocześnie podnoszącym estetykę przestrzeni miejskiej.


Oczywiście należy zdawać sobie sprawę, że w skład kompleksowego zabezpieczenia antyterrorystycznego wchodzi wiele elementów związanych z działalnością wszystkich służb specjalnych, policji, straży granicznej, straży pożarnej i jeszcze wielu instytucji i agend rządowych.


Wierzę, że wielu z Państwa, z zupełnie innym nastawieniem spojrzy w czasie spacerów czy wędrówek po wielkich miastach świata na otaczającą nas rzeczywistość, dostrzegając w miejskiej architekturze nowe dotychczas nie znane funkcje, które mogą uratować zdrowie czy życie w ekstremalnych sytuacjach zagrożeń.


Na pewno nasuwa się też pytanie, a jak jest w Polsce w naszych wielkich miastach? – ale to pytanie już nie do mnie…


O autorze: Leszek Szreder, generalny inspektor (w stanie spoczynku)

Ostatnio opublikowane:
  • YouTube
  • Twitter Ikona społeczna
  • Facebook Social Ikona