Mieszane sygnały płyną z Warszawy do Pekinu


Z jednej strony mamy jednoznaczne poparcie najbardziej miarodajnych postaci obozu władzy: prezydenta, pani premier, ministra spraw zagranicznych – dla kamienia węgielnego chińskiej polityki globalnej tj. Nowego Jedwabnego Szlaku. Chińskie „think tanki’ niemal jednogłośnie uznają Polskę jako jeden z największych europejskich entuzjastów, obok krajów bałkańskich i Węgier, tej wielkiej wizji geopolitycznej chińskiego kierownictwa. Wizji, która ma między innymi na celu zwiększenie chińskiej obecności w Europie poprzez budowę lądowych i morskich szlaków komunikacyjnych

https://pixabay.com


Ostatnie tygodnie przyniosły kolejną porcję informacji o odważnych chińsko-polskich projektach. Podczas niedawnej wizyty chińskiego numeru 3 Chan Dejiang.trudno było się oprzeć wrażeniu, że sztandarowe przedsięwzięcie obozu rządowego – Centralny Port Komunikacyjny – krojone jest pod chińskie finansowanie i wykonawstwo. Z kolei podpisanie porozumienia o współpracy w dziedzinie energetyki jądrowej stało się powodem enuncjacji o budowie przez Chińczyków elektrowni jądrowej, a nawet podobno, dwóch takich elektrowni.


Wielki projekt logistyczny w środku Europy i pojawienie się nowego istotnego źródła energii to byłyby niewątpliwie fakty o znaczeniu strategicznym, istotnie umacniające pozycję Chin na kontynencie.


Z drugiej strony, poza politycznymi deklaracjami, taśmowo podpisywanymi porozumieniami rządowymi i euforią medialną w praktyce dzieje się niewiele. Żaden z tych i innych infrastrukturalnych projektów nie wyszedł poza fazę deklaracji polityków, studiów i publicystycznych polemik.


Wystarczy jednak tych deklaracji, by z części wpływowych kręgów rządowych popłynęły ostro formułowane ostrzeżenia przed zagrożeniem nie tylko polskiej niezależności gospodarczej ze strony Chin, ale też przed zagrożeniem naszej suwerenności.


Wygląda to tak, jakby Polska i Chiny tańczyły ze sobą dziwnego menueta, to zbliżając się do siebie i dotykając opuszkami palców, to odskakując i tańcząc w odległych końcach sali balowej.


Czy więc w chińskich planach strategicznych mieści się podbój ekonomiczny Polski?


Przede wszystkim trzeba pamiętać, że z chińskiej perspektywy nie tylko Polska, ale cały region Europy Środkowo-Wschodniej ma charakter marginalny. Dopiero po 2011 r. formuła 16+1 tj. szesnaście krajów od Estonii po Macedonię plus Chiny, w ogóle umiejscowiła region w agendzie chińskiej polityki zagranicznej.


Do specyfiki stosunków Chin z krajami regionu niekoniecznie pasują analogie z Niemcami, gdzie toczy się walka o ochronę producentów unikalnych technologii przed chińskimi zakupami, jak ostatnio w wypadku lidera rynku robotyzacji – firmy Kuka, przejętej przez fundusz Midea.


Widziana z Pekinu Europa Środkowo-Wschodnia jest źródłem zbyt małej ilości nowoczesnych technologii, by angażować się w poważniejsze inwestycje przemysłowe. Za to chińscy partyjni i rządowi analitycy dostrzegają tu, także w związku z Polską, wiele elementów ryzyka.


Relacje z Rosją, wzajemne sankcje, zagrażają samej istocie idei Nowego Jedwabnego Szlaku – koncepcji interconnectivity, czyli rozwijania logistyki w skali międzynarodowej. Kryzys ukraiński odcina jeden z kierunków Nowego Jedwabnego Szlaku, prowadzących z Chin do Europy Środkowo-Wschodniej. W tle występuje chińsko-rosyjska konkurencja w zakresie tworzenia euroazjatyckich korytarzy transportowych. W Pekinie pamięta się także o możliwości powrotu do konfrontacji ideologicznej między członkami Unii Europejskiej z regionu a Chinami, obecnie czasowo wyciszonej.


Praktyka przynosi przykłady kolejnych elementów ryzyka: ślepego wchodzenia na rynek – przypadek udziału grupy Covec w budowie odcinka autostrady A2, interwencji organów UE – ostatnio prowadzącej do zamrożenia poważnego projektu budowy linii kolejowej Budapeszt - Belgrad, czy też ryzyko nieadekwatnego w stosunku do miejscowych warunków zarządzania przedsiębiorstwem – casus kupionej przez Liugong cywilnej części zakładów w Stalowej Woli.

Wszystkie te czynniki są przedmiotem analiz chińskich ekspertów i niewątpliwie spowalniają zaangażowanie chińskiego kapitału w Polsce.


Kluczowe pytanie brzmi: czy w perspektywie najbliższych lat to Chinom zależy na ekspansji gospodarczej w Polsce, czy też na odwrót – czy to Polska powinna dostrzec korzyści z budowy Nowego Jedwabnego Szlaku i na serio zabrać się do zabiegania o więcej chińskiej gospodarki w Polsce.


Może się okazać, że zagrożeniem nie jest chińska agresja gospodarcza, a nasza nieumiejętność określenia celów polskiej polityki wobec Chin i zastępowanie polityki faktów polityką duserów.


O autorze: Sławomir MAJMAN

Ostatnio opublikowane:
  • YouTube
  • Twitter Ikona społeczna
  • Facebook Social Ikona